Dziś byłby ozdobą najlepszych tabloidów, w „Kronice Beskidzkiej” stał się ulubieńcem czytelników, dla niektórych wręcz dziennikarskim idolem. Pisał żywo i w porywającym stylu. Zdania spływały mu na papier w tempie zawrotnym. Tadeusz Patan był królem łamów.

Przy okazji: był mistrzem w szybkości wystukiwania tekstu i tej umiejętności zazdrościły mu profesjonalne maszynistki. Jego poręczna stara Erica (nie ta na zdjęciu) cudem wytrzymywała wściekłe walenie w klawisze, ale ponieważ przeżyła wojnę, to nawet Patan jej nie skasował.

Ale oczywiście najważniejsze były słowa, zdania układające się w dziennikarskie i czytelnicze perełki. Głównie o tematyce kryminalnej, społecznej i ekologicznej. Zanim do walki o dewastowane środowisko naturalne ruszyli w Bielsku-Białej Janusz Korbel i Jacek Bożek, głównym - a na pewno najskuteczniejszym - obrońcą beskidzkiej przyrody był redaktor Patan. Pisał w obronie drzew, rzek i zwierząt, wywołując nawet prawdziwe afery o krajowym zasięgu. Robił to z niesłychaną pasją.

Znakomitą większość innych tematów traktował podobnie. Po jego śmierci w 1997 roku napisałem: „Latający i węszący reporter. Żył od podwórka, blisko swych bohaterów i najbliżej spraw, którymi się zajmował. Dotykał, przeżywał, pisał i wściekle bronił s w e j prawdy. Ze staromodnym canonem, ciężkim jak kamień, wchodził tam, gdzie innym było za ciężko, poparzony w pożarze czechowickiej rafinerii i skostnialy z zimna pod tragicznym mostem w Oczkowie.

Wcielający się w postacie swoich bohaterów tak bardzo, że raz cytował dosłownie ich wypowiedzi, by innym razem wkładać im w usta to, co - jak uważał - p o w i n n i powiedzieć… Takim był. Autentycznym reporterem, który nieprawdopodobną zawodową pasją bił na głowę dyplomowanych profesjonalistów. Ostatnim Mohikaninem staroświeckiej, żywej, barwnej, autentycznej, bardzo osobistej i bardzo chętnie czytanej reporterki. Tego co potrafił, nie uczą już w żadnym uniwersytecie i uczyć nie będą”.

Wspomnienie o legendarnym redaktorze można przeczytać w nowej „Kronice Beskidzkiej”. Ten numer jest wyjątkowy, bo lokalny tygodnik świętuje 65-lecie. E-wydanie jest dostępne na www.prasabeskidzka.pl

PW