Wzmożone kontrole w autobusach i galeriach handlowych. Mandaty za brak maseczki
Wzmożone patrole strażników miejskich kontrolują pojazdy komunikacji miejskiej oraz galerie i placówki handlowe w Bielsku-Białej. Funkcjonariusze zwracają uwagę na obowiązek zakrywania usta i nosa, a osoby łamiące przepisy muszą liczyć się z otrzymaniem mandatu. Kilka dni temu o wzmożenie patroli służb podległych prezydentowi miasta zaapelował oficjalnie wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.
Mieszkańcy Bielska-Białej coraz rzadziej stosują się do obowiązku zasłaniania usta i nosa w przestrzeni publicznej? Apel w sprawie częstszych kontroli autobusów komunikacji miejskiej pojawił się podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej. Radna Barbara Waluś uważa, że wielu pasażerów jeśli już posiada maseczkę na twarzy, to założoną w niewłaściwy sposób. Prośbę poparł przewodniczący rady Janusz Okrzesik, a prezydent Jarosław Klimaszewski zapowiedział działania.
Jak poinformował portal Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Bielsku-Białej, wzmożone patrole strażników miejskich w czasie rosnącej liczby zakażeń koronawirusem obecne są w miejsca użyteczności publicznej. - Niestety, wielu mieszkańców naszego miasta nie przestrzega obowiązku zasłaniania ust i nosa, stąd konieczność częstszych kontroli galerii i placówek handlowych, pojazdów komunikacji miejskiej oraz okolic dworców PKS i PKP - słyszymy. Za nieprzestrzegania przepisów strażnicy miejscy coraz częściej karzą mandatami. - Czas na edukację i rozdawania maseczek już się skończył - dodaje zastępca komendanta.
Z apelem do prezydenta Jarosława Klimaszewskiego zwrócił się wojewoda śląski Jarosław Wieczorek. - Zwracam się o niezwłoczne spowodowanie, aby podlegli Panu strażnicy miejscy skutecznie egzekwowali (w zakresie przede wszystkim naruszenia obowiązku noszenia maseczek) przepisy rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w tym karali mandatami osoby je naruszające i zwrócili szczególną uwagę na przestrzeganie przepisów przeciwepidemicznych - apeluje wojewoda.
W dalszej treści dokumentu znajduje się wykładania różnych przepisów ustawy oraz kodeksu wykroczeń, z których wynika jasna konkluzja: strażnicy miejscy mają prawo karać mandatami osoby, które łamią zakazy, nakazy, ograniczenia lub obowiązki wydane przez Radę Ministrów w związku z ogłoszeniem stanem zagrożenia epidemicznego lub epidemii.
bak
Oceń artykuł:
82 46Komentarze 64
„Jak do końca życia mam chodzić w maseczce to wolę zdecydowanie dużo kròcej żyć” — nie, chodzić na spacery po lesie czy nawet po mieście możesz bez maseczki. Akurat obowiązek noszenia maseczki na ulicach też uważałem za przesadny, choć w zatłoczonych miejscach też to może pomóc. Maseczkę masz nosić tam, gdzie możesz zakażać innych, np. w autobusie. To dla Ciebie taki problem, serio?
I niestety to nie musi tak działać, że to Ty będziesz krócej żyć. Ty możesz to lekko przejść, ale w ciągu tylko jednego dnia, jeżdżąc autobusem bez maseczki, możesz zarazić np. 30 osób, z których dwie będą wymagały leczenia respiratorowego, z których jedna umrze, umrą też dwie inne osoby przez przeciążenie systemu medycznego. (To liczby przykładowe, ale całkiem prawdopodobne.)
„Właśnie przez przesadną ostrożność na Covida ludziom z nowotworem nie dajemy szans” — co to znaczy przesadna ostrożność? Leczenie ludzi, którzy na covid-19 umierają?
Więc właśnie o to pytam, co z nimi według ciebie robić, zamykać w umieralniach, żeby nie zabierali łóżek szpitalnych i nie zawracali głowy kadrze medycznej?
Jesteś zwykłym wiejskim prostaczkiem, wymądrzasz się, choć nie masz pojęcia, o czym piszesz.
Piszesz „niestety jedynym sposobem jest przechorowanie” — ale to bzdura, w przypadku tej choroby „przechorowanie” może oznaczać bardzo ciężki przebieg wymagający intensywnej opieki medycznej (która i tak nie gwarantuje przeżycia). Z drugiej strony przechorowanie, szczególnie lekkie, daje ochronę znacznie mniejszą niż szczepionki, czyli taka osoba może się ponownie zarazić i potrzebować miejsca respiratorowego zabierając miejsca (tak, w liczbie mnogiej, organizowanie miejsca covidovedo może wymagać likwidacji nawet trzech standardowych) innym chorym. A w Polsce nawet wcześniej system medyczny, np. liczba lekarzy i pielęgniarek, był bardzo marny.
Piszesz „W sklepie Cię obejdę, przy kichaniu usta zasłonie, a Ty pomimo najszczerszych swoich i moich chęci możesz zostać zakażony” — ale to bzdura, oczywiście możesz mnie zakazić nawet nosząc maseczkę, ale prawdopodobieństwo tego jest wielokrotnie mniejsze. Możesz mnie nawet zakazić, gdy będę zaszczepiony, ale prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu jest wtedy wielokrotnie mniejsze. Mogę zachorować nawet myjąc ręce, ale to bardzo zmniejsza prawdopodobieństwo.
Właśnie o to chodzi, nie można mieć pewności, że się nie będzie miało ciężkiego covida, nawet szczepiąc się, myjąc ręce, zachowując dystans. Ale to wielokrotnie mniejsze prawdopodobieństwo w skali społeczeństw przekłada się na konkretne liczby, na wielokrotnie mniejszą liczbę ciężko chorych, a co za tym idzie na dużo mniejsze obciążenie systemu medycznego.
„niestety jedynym sposobem jest przechorowanie” — ale ja pytałem co robić z takimi ciężko chorującymi.
Bo jeśli uważasz, że przy ciężkim przebiegu masz prawo, by korzystać (wraz z tysiącami innych) z systemu medycznego, zabierając brakujące miejsca szpitalne mojemu umierającemu na raka Ojcu, to ok, ja Cię rozumiem, ale Ty zrozum, że dla mnie jesteś bandytą, którego muszę w obronie swojej rodziny zabić.
A jeśli uważasz, że chorującym nie należy pomagać (bo za bardzo przeciążają system medyczny), to ponawiam pytanie, co z nimi robić (zresztą przypominam, że lekkie przechorowanie to w tej chorobie zabezpieczenie znacznie mniejsze niż szczepionka, może przyjść cięższe)? Odseparowane umieralnie?
Kierować zakażonych do zamkniętych umieralni, zamykać przed nimi szpitale i przychodnie?
Bo przypominam, że na tym polega problem z tą pandemią. Nie na wielkiej umieralności wśród zakażonych, jak w przypadku np. ospy czy dżumy, gdzie zakażeni szybko umierają. Tu jest właśnie zupełnie inaczej, tu ciężko choruje tylko nieliczna część zakażonych, natomiast zakażalność jest na tyle duża (i wraz z nowymi wariantami rośnie), że ten niewielki odsetek ciężko chorujących jest w stanie przeciążyć system opieki zdrowotnej, szpitalny (szczególnie tak marny, jak w Polsce).
Dlatego właśnie walka z tą zarazą powinna polegać na z jednej strony powstrzymywaniu jej roznoszenia, zakażania (co całkiem skutecznie, jak na taki prosty sposób, zapewniają proste maseczki, ale też zachowywanie dystansu, mycie rąk), a z drugiej na szerokiej akcji szczepień. Szczepienia wielokrotnie zmniejszają liczbę ciężkich przypadków (choć niestety nie do zera), co w skali całego społeczeństwa przekłada się na wielokrotnie mniejsze obłożenie szpitali, czyli ten największy problem.
A Ty jak być chciał postępować? Skoro nie tak prostymi metodami jak maseczki, dezynfekcja, nie pchanie się by sapać na mój kark w kolejce do kasy — to pewnie chodzi o dobijanie zakażonych od razy, bo a nuż się to przerodzi w ciężki przypadek? Może od razu na mydło przerabiać?
Przecież nie ma obowiązku chodzenia po galeriach/sklepach, mogą siedzieć w domu.
Zamknij się w domu jak ci nie pasuje
Głowa do góry, nie bać się, rząd nie zdołał wprowadzić regulacji prawnych które by nas do czegokolwiek zmuszały.
Być może odnosisz się to wcześniejszej sytuacji prawnej, więc tak Cię uprzedzam — żebyś się nie zdziwił...
Czy Rada Miejska w BB, w dobie zakażeń zakazali wjazdu do kraju do miasta nowych obcokrajowców z: Ukrainy, Korei, Japonii, Hiszpanii.... pracowników i studentów. Kto dzisiaj czytał wiadomości ze świata ten wie, że nowe warianty wirusa w Anglii czy w Izraelu zostały przywiezione wraz z osobami które podróżują po świecie. My obrywamy za ruch ciągły w skali całego świata i co z tego że osoba ma certyfikat szczepień skoro choruje na nową odmianę wirusa na którą szczepionki nie ma. Zabawa bez końca.
Nie wprowadzono na przykład żadnych ograniczeń przemieszczania się.
Wydaje mi się, że uczciwie to opisałem, najbardziej dokuczliwe zmiany, to ta konieczność testowania się, by wejść np. na mecz czy koncert (tzn. taki masowy, nie w sali z numerowanymi miejscami, tam wystarczy szczepienie). No i na dyskotekę czy to baru, jak ktoś jest miłośnikiem takich rozrywek, to się będzie musiał ciągle testować, no ale to ma sens, w takich miejscach wirus ma idealne warunki do zakażania... A jednak nawet tego nie zakazano, nie zamknięto!
Pewnie to po prostu cywilizowany kraj, gdzie Estado de Calamidade trzeba wprowadzić nawet dla tak nikłych obostrzeń. Tutaj masz wykaz obostrzeń wprowadzanych od 1 grudnia: covid19estamoson.gov.pt/medidas-de-controlo-da-pandemia-1-de-dezembro-de-2021/ — jeśli coś ważnego pominąłem, to proszę wskaż to.
Poza tym wprowadzają wstęp do restauracji, hoteli, kin teatrów czy innych miejsc z oznaczonymi miejscami tylko dla osób zaszczepionych (za okazaniem certyfikatu) — czyli to, co w wielu krajach nie obowiązuje.
Najbardziej restrykcyjne jest ograniczenie dostępu na dyskoteki, do barów czy na imprezy masowe; te będą dostępne tylko po okazaniu testu negatywnego. Jednak mimo wszystko ciągle te miejsca czy imprezy nie zostaną zamknięte. No i oczywiście wprowadzany jest obowiązek testu (przed wejściem na pokład samolotu) dla przylatujących do Portugalii.
Taki to stan klęski żywiołowej.

Klauzula informacyjna ›