Dziś wydaje się to zupełnie nierealne, ale w 1963 roku wprowadzono w schronisku na Przegibku w Beskidzie Żywieckim obowiązkowy zwyczaj chodzenia w pantoflach.

W korytarzu stał specjalny regał na buty, a obok niego znajdowała się półka z wygodnymi papuciami dla turystów. Dzięki temu rozwiązaniu obiekt cieszył się opinią jednego z najczystszych schronisk górskich w całej Polsce. Zwyczaj ustanowiony przez Kazimierza Strzeleckiego, ówczesnego gospodarza schroniska, był pionierską w tamtej epoce próbą zaprowadzenia nowych porządków w turystyce górskiej, wzorowanych zresztą na Bułgarii i Czechosłowacji - dowiadujemy się z wydanej w 1983 roku książki Edwarda Moskały pt. „Schroniska górskie PTTK w województwie bielskim”.

Okres rządów Strzeleckiego w obiekcie na Przegibku zapisał się złotymi zgłoskami w 90-letnich dziejach schroniska pod różnymi postaciami. Doprowadzono wtedy do budynku wodę ze źródeł pod szczytem pobliskiej góry - Bendoszki Wielkiej (niektórzy autorzy posługują się alternatywną nazwą „Będoszka”). Podłączono obiekt do sieci energetycznej, co sprawiło, że w schronisku pojawiło się światło elektryczne. Utworzono lokalną kuchnię turystyczną, a to niewątpliwie uatrakcyjniło położoną na wysokości 1000 m n.p.m. górską chatkę w Beskidzie Żywieckim.

O ciekawej historii schroniska na Przegibku można przeczytać w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”. E-wydanie można kupić na www.prasabeskidzka.pl. Wydanie papierowe trafi do sprzedaży w czwartek.

ZL

Foto: z książki E. Moskały „Schroniska górskie PTTK w województwie bielskim”