Na kempingu „Beskid” pod Szyndzielnią trwają ekshumacje grobów niemieckich żołnierzy. Prace ruszyły 1 października. Wydobyte z mogił szczątki są identyfikowane. Czasami sprawa jest prosta, bo wielu żołnierzy zostało pochowanych z tzw. nieśmiertelnikami.

Z wyjaśnień archeologa Maciej Milaka z firmy Metodis, która prowadzi prace ekshumacyjne, wynika, że do tej pory odkopano i ekshumowano szczątki około stu żołnierzy. Zostały przetransportowane na cmentarz w Siemianowicach Ślaskich, gdzie zostaną godnie pochowane. Od czasu pochówków minęło już blisko 80 lat. Maciej Milak wyjaśnia, że grobach przetrwały mocno zmineralizowane ludzkie kości.

Wydobyte z mogił szczątki są identyfikowane. Czasami sprawa jest prosta, bo wielu żołnierzy zostało pochowanych z indywidualnymi identyfikatorami (tzw. nieśmiertelnikami), na podstawie których można bezbłędnie stwierdzić tożsamość zmarłego. Gdy identyfikatora nie ma lub jest nieczytelny, tożsamość pogrzebanej osoby określana jest na podstawie bardzo dokładnych planów cmentarza przekazanych przez stronę niemiecką. Wyszczególniono na nich położenie wszystkich grobów z dokładnym opisem, kto i gdzie zastał pochowany.

Więcej na ten temat można przeczytać w nowym numerze „Kroniki Beskidzkiej”, który ukaże się w czwartek. E-wydanie jest dostępne na stronie www.prasabeskidzka.pl.

bb