Nadgniłe owoce w plecaku ucznia. Warzywa ze szkoły lądują w kompostowniku
„Program dla szkół” wydawał się być strzałem w dziesiątkę: uczniowie otrzymują bezpłatnie zdrowe warzywa, owoce i produkty mleczne, a rolnicy pozbywają się nadwyżek. Ale bywa, że przekąski są wątpliwej jakości.
Unijny „Program dla szkół” jest realizowany przy współpracy z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa (KOWR). Korzysta z niego wiele szkół w Bielsku-Białej i powiecie bielskim. Dzieci mają się dzięki temu uczyć zasad zdrowego odżywiania, regularnie spożywając w szkole dostarczane im owoce i warzywa oraz mleko i produkty mleczne.
Szkoła zawiera umowę z dostawcą, który dostarcza owoce i warzywa oraz mleko i produkty mleczne, które następnie są udostępniane dzieciom w klasach I-V. Dostawca zobowiązany jest dostarczyć produkty gotowe do spożycia, czyste, a gdy jest to wymagane - pokrojone i odpowiednio zapakowane.
Tyle teoria. Bywa jednak i tak, że partie warzyw i owoców nie wyglądają już świeżo. Na to właśnie poskarżył się redakcji ojciec dzieci, które uczęszczają do Szkoły Podstawowej w Dankowicach. - Dzieci otrzymują za darmo owoce, warzywa i produkty mleczne, co samo w sobie jest bardzo dobre. Jednak niepokoi mnie, że coraz częściej owoce i warzywa są nadgniłe. Tak było w przypadku ogórków, pomidorów, rzodkiewek i śliwek. Moje dzieci przyniosły ostatnio kefiry, które - mimo że nie skończył się termin ważności - po otwarciu cuchnęły. Nic dziwnego, że wszystko to dzieci przynoszą do domu zamiast spożywać w szkole. Potem ląduje to w kompostowniku - opowiadał.
Co na to dyrekcja szkoły? I jak wygląda ta sprawa w innych szkołach w naszym regionie? Pisze o tym „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
MK
Foto: Czytelnik
Oceń artykuł:
11 23