Emerytowany elektronik podjął się naprawy kwadransowego zegara znajdującego się na bielskim Rynku. Jeśli „nie wystąpią zdarzenia siły wyższej”, to urządzenie powinno zostać naprawione i ponownie odmierzać czas najpóźniej pod koniec listopada. Ostateczne rozwiązanie problemu z notorycznie psującym się zegarem zapowiedział prezydent Jarosław Klimaszewski.

Oryginalny zegar kwadransowy umieszczony jest w reprezentacyjnym i często odwiedzanym przez turystów rejonie Bielska-Białej. Zegar pojawił się na starówce w 2006 roku, gdy przebudowywana była płyta Rynku. Od kilku lat jest zmorą urzędników, bo bardzo często ulega awarii. - Czy my w ogóle planujemy go naprawić? Jest w miejscu ważnym, reprezentatywnym z punktu widzenia turystycznego - interweniował radny Tomasz Wawak na czerwcowej sesji Rady Miejskiej.

Prezydent Jarosław Klimaszewski zapewnił wtedy, że zegar zostanie naprawiony. Jak później wyjaśniali urzędnicy, w zegarze na Rynku poważnej awarii uległ system, który w dużym uproszczeniu nazwać można „sercem” urządzenia. Elektronika nie lubi mrozów, a zegar najczęściej ulegał awarii zimą. Ich zdaniem, temat wymiany zepsutego elementu jest bardzo skomplikowany, bo elektronicznego mechanizmu nie można kupić w sklepie i trzeba go zbudować ponownie od podstaw. Pod koniec października podpisano umowę z wykonawcą naprawy.

Uratowania zegara kwadransowego podjął się emerytowany elektronik, który rozszyfrował już pierwotnie zastosowany sposób sterowania wyświetlaczem i przygotował koncepcję nowego układu wraz z programem. Niezbędne jest także opracowanie układu elektronicznego i zasilania. Gdy całość zostanie zmontowana, zegar powinien działać.

- Według umowy, prace powinny zostać wykonane do końca listopada. Umowa przewiduje, że w wypadku niekorzystnych warunków atmosferycznych lub „wystąpienia zdarzeń siły wyższej” termin może być przedłużony - informuje Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. Umowa podpisana z osobą prywatną opiewa na ponad 6 tys. zł.

bak