Urzędnicy wyskakują "na dymka". Palą kiedy chcą, petent może poczekać
Bielski Ratusz w żaden sposób nie reguluje kwestii palenia papierosów przez urzędników w czasie ich pracy. A że część pracowników oddaje się temu nałogowi widać gołym okiem, gdy się do magistratu trafi z jakąś sprawą.
- Byłem w budynku, gdzie obsługuje się petentów i czekałem na windę - mówi pan Henryk, który w urzędzie zjawił się, aby załatwić pilną sprawę. - W końcu zjechała i wysiadł z niej urzędnik z plakietką identyfikacyjną, znany mi zresztą z widzenia. Z ciekawości poszedłem za nim zobaczyć, gdzie się uda, bo w dłoni trzymał już paczkę papierosów.
Pan Henryk się nie pomylił - pracownik wyskoczył „na dymka”. - Może to czepialstwo, ale u mnie w pracy jest przerwa śniadaniowa i jeśli ktoś pali, to po prostu nie ma już czasu zjeść. Jego wybór. A tutaj każdy hula, jak chce. Ilu urzędników dziennie traci czas w ten sposób można sobie tylko wyobrazić. I nikt z tym nic nie robi. Udają, że nie ma problemu - irytuje się pan Henryk.
Czy faktycznie? - W urzędzie nie ma przerw na papierosa, nie mamy też w regulaminie pracy przewidzianych żadnych kar z tym związanych - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy prezydenta miasta. Podobnie jest w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej i Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej. Temat nie istnieje. W urzędzie nikt nie ma więc pojęcia, ile osób pali papierosy i kiedy to robi oraz w jakim stopniu wpływa to na jakość pracy i obsługę mieszkańców.
Więcej o sprawie pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już dostępne TUTAJ, a dziś pojawiło się w tradycyjnej sprzedaży.
Kuba Jarosz
Oceń artykuł:
49 43Komentarze 33
Od tego są przerwy międzylekcyjne. Urzędnicy powinni się wziąć w końcu do uczciwej pracy.
Osobiście pracowałem w wielu miejscach i nie spotkałem się z takim zwyczajem. Dopóki ktoś nie przeginał, to nikt nie robił problemów, aby wyskoczył na papierosa w godzinach pracy.
Zresztą, sam od 8 lat nie palę i mimo to nie wyobrażam sobie gonić współpracowników za te kilka minut poświęcone dla nałogu.
Pan Henryk pewnie pracuje w fabryce i po prostu zazdrości
5-minutowa przerwa w pracy po każdej godzinie przepracowanej przy obsłudze monitora ekranowego. Oczywiście przerwy te są wliczane do czasu pracy. Przerwa ta przysługuje bez względu na to, przy jakim rodzaju monitora pracuje pracownik."

Klauzula informacyjna ›