Afera w Bielskim Centrum Psychiatrii. Kasa była, ale nie dla wszystkich
W Bielskim Centrum Psychiatrii afera - personel oddziału całodobowego domaga się zwolnienia swojej szefowej, czyli naczelnej pielęgniarki, która przyjęła tzw. dodatek covidowy, pomijając we wniosku o to samo swoich podwładnych.
- Czujemy się wręcz oszukane, i to w ordynarny sposób - nie ukrywa goryczy jedna z pielęgniarek. - Pracowałyśmy na izbie przyjęć, na pierwszej linii, wszystkie, w świątek, piątek i niedziele. A pieniądze wzięła jedynie nasza szefowa, ukrywając to w dodatku przed nami - dodaje. Pielęgniarki wystosowały do starosty bielskiego, któremu podlega ośrodek psychiatrii w bielskiej Olszówce, pismo z żądaniem zwolnienia naczelnej pielęgniarki.
Chodzi o pieniądze, które na mocy rządowego rozporządzenia należne były personelowi medycznemu pracującemu m.in. w izbach przyjęć, mającemu bezpośredni kontakt z pacjentami podejrzanymi o covid-19 bądź już chorymi. Starosta przekonuje, że trudno było oczekiwać, aby blisko czterdzieści osób z oddziału całodobowego dostało dodatek, bo co prawda izba przyjęć w Centrum istnieje, ale na specyficznych zasadach i nie ma tam takiego obłożenia pracą, jak w typowym szpitalu. Ale przyznaje, że widzi problem, spotkał się już z pielęgniarkami.
Więcej o sprawie można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.
KJ
Foto: Kuba Jarosz
Oceń artykuł:
54 23