- Dziki dalej ryją ogrody - uważa radna Barbara Waluś. Na dzisiejszej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej do sprawy odniósł się wiceprezydent Adam Ruśniak, który zapowiedział odstrzał zwierzyny przez koła łowieckie. - To jedyne rozsądne działanie - zapewnił.

Temat nadmiernego rozmnażania się dzików wrócił na sesję dzięki radnej Barbarze Waluś. Dotyczy on w szczególności Lipnika. - Po wybudowaniu w 2012 drogi ekspresowej powstał w pobliżu teren będący nieużytkiem po wywłaszczeniach pobliskich mieszkańców. Są to stare sady i ogrody, a także teren porosły od tego czasu samosiejkami i krzewami. Teren ten nadaje się na kryjówki dzików w dzień, stąd nocą wypadają całymi stadami w tereny mieszkalne - interpelowała radna we wrześniu. Wtedy zajęcie się problemem zapowiedział wiceprezydent Adam Ruśniak.

Dziś podczas sesji radna Waluś ponownie wystosowała apel o zajęcie się tym problemem. - Dziki dalej ryją ogrody - argumentowała i poprosiła wiceprezydenta Ruśniaka o przedstawienia efektów rozmów z właściwymi instytucjami. - Te spotkania (z kołami łowieckimi, Nadleśnictwem Bielsko - red.) i rozmowy, by rozwiązać problem merytorycznie trwają - zapewnił urzędnik.

Jak podkreślił, rozwiązaniem jest redukcja populacji poprzez odstrzał dzików. - Problem sprowadza się do tego, że nie mamy jak odłowić dzików i ich przenieść, bo wtedy wchodzimy na teren innej gminy. Jedynym rozsądnym działaniem będzie ich odstrzał przez koła łowieckie. Prace w tym zakresie trwają - dodał zastępca prezydenta Bielska-Białej.

bak