- Od 2014 roku jestem prawie codziennym gościem odwiedzającym grób mojej żony na cmentarzu przy ul. Grunwaldzkiej. Trudno jest mi się pogodzić z panującymi na cmentarzu sytuacjami i porządkami - napisał do portalu Czytelnik (personalia znane redakcji). Bielszczanin żali się, że pracownicy firm wykonujących tam roboty ziemne chodzą po płytach nagrobnych.

Wchodząc wejściem bocznym, widać po prawej gruzowiska utrzymywane nieustannie obok grobów. Stojące samochody firm wykonujących roboty ziemne i inne prace blokują dojście do grobów. - Pracownicy tych firm chodzą po płytach nagrobnych, nanosząc błoto i gruz. Nie liczą się z nikim i nie szanują pracy opiekunów grobów - informuje Czytelnik.

Bielszczanin żali się, że administracja cmentarza nie reaguje na uwagi i prośby. Jak podkreśla, ostatnio, aby umyć płytę nagrobną, po wodę trzeba udać się do budynku głównego administracji, bo awaria wodociągu uniemożliwia jej pobranie w dotychczasowym miejscu. Awaria trwa już dłuższy czas i jest dużym utrudnieniem dla opiekunów mogił.

- Rozumiemy potrzebę wykonywania prac przy grobach przez firmy. Wymaga to jednak poszanowania pracy ludzi starszych opiekujących się mogiłami swoich bliskich. Można stosować folie ochronne przed zabrudzeniami unikania chodzenia po płytach nagrobnych, itp. Trzeba tylko dobrej woli - dodaje Czytelnik portalu, załączając wykonane przez siebie zdjęcia.

bb

Foto: Czytelnik