Miasto sprzedaje swoją część dwóch kamienic na starówce. Jest jeden warunek
Urząd Miejski w Bielsku-Białej ogłosił przetarg na sprzedaż udziałów w nieruchomościach przy Rynku oraz ul. Pankiewicza. Cena wywoławcza budynków wraz z udziałem w gruncie wynosi ponad 1,47 mln zł. W obu przypadkach nowy właściciel będzie musiał przeprowadzić prace remontowe.
Kamienica przy Rynku 12 jest obiektem zabytkowym wpisanym do rejestru. Nieruchomość o powierzchni użytkowej ponad 229 mkw. posiada trzy kondygnacje naziemne. W budynku znajdują się trzy lokale mieszkalne (jeden własnościowy niepodlegający sprzedaży). - Lokale będące własnością Miasta są pustostanami - informuje Danuta Grochal z Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Bielsku-Białej.
W 2019 w budynku przeprowadzono remont konserwatorski elewacji i dachu. Nabywca udziałów zobowiązany będzie do przeprowadzenia remontu swojej części wnętrza obiektu w okresie do czterech lat od momentu nabycia.
Natomiast nieruchomość przy ul. Pankiewicza 5 to oficyna oraz budynek niemieszkalny, w którym znajdują się pomieszczenia gospodarcze. W budynku podlegającym ochronie konserwatorskiej jest jeden lokal mieszkalny oraz lokal użytkowy, który objęty jest umową najmu. Umowa ta może zostać rozwiązana z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Nabywca zobowiązany będzie do przeprowadzenia remontu dachu i elewacji (w ciągu trzech lat) oraz wnętrza (w ciągu czterech lat).
Zgodnie z warunkami przetargu, w obu przypadkach sprzedający planuje zastrzec prawo odkupu nieruchomości w przypadku nie wywiązania się przyszłego nabywcy z obowiązku przeprowadzenia prac remontowych. Cena wywoławcza obu nieruchomości wynosi ponad 1,47 mln zł.
bak
Oceń artykuł:
29 53Komentarze 14
Ach jakież to progresywne i europejskie!
Umową najmu objęte są lokale użytkowe, czyli nie ma lokatorów. Tak czy inaczej, nawet gdyby to były umowy na lokale mieszkalne, to najemca podpisując umowę z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia wie przecież, co podpisuje, wie, że w każdym momencie może z nim zostać rozwiązana umowa i że ma 3 miesiące na poszukanie nowego mieszkania do wynajęcia. Co ma do tego lokal zastępczy?!
A tego jednego mieszkania, które ma swojego właściciela, umowa sprzedaży nie będzie obejmowała, po prostu stanie się on współwłaścicielem całej nieruchomości wraz z nowym właścicielem; niewykluczone, że nowy właściciel zaproponuje mu odkupienie tego mieszkania, bo będzie chciał mieć całość. Jeśli się cenowo nie dogadają i nie będą się potem dogadywać, to rzeczywiście kiepsko, ale fakt, że się z sąsiadem nie dogadujesz, to jeszcze nie powód, by Ci dać lokal zastępczy, heheh...
Ja to kto? Najemca ma sobie zapewnić lokal.
Razemek jesteś? Uważasz, że jak ktoś potrzebuje lokalu na biuro, warsztat czy gabinet lekarski, to powinno mu to państwo zapewnić? Zresztą pewnie w ogóle nie powinno być prywatnych gabinetów lekarskich, warsztatów czy biur, wszystko państwowe, co?
Z Wami trzeba było w 1989 inaczej postąpić. Jak z Ceaușescu.

Klauzula informacyjna ›