Wrzątek już nie jest bezpłatny. Nowe zwyczaje w beskidzkich schroniskach
Kiedyś w schroniskach górskich wrzątek dla turystów zawsze był oferowany za darmo. Z przykrością trzeba odnotować, że takie obiekty przechodzą powoli do historii. W Beskidach dominują bezlitosne reguły gry ekonomicznej, a nie względy sentymentalne.
Czy wzorcem dla współczesnej turystyki górskiej mogłoby być tatrzańskie schronisko Morskie Oko? Na swojej stronie internetowej komunikuje ono zainteresowanym, że „bezpłatny wrzątek dla turystów do ich naczyń własnych jest podawany poza kolejnością”. Beskidzkie schroniska nie umieszczają w sieci podobnych komunikatów, a tatrzański przypadek nie jest dla nich raczej przykładem do powszechnego naśladowania.
Niegdyś wrzątek umożliwiający zmęczonemu długim marszem turyście zaparzenie herbaty lub przyrządzenie zupy błyskawicznej we własnym kubku był zupełnie darmowy w każdym schronisku. W dodatku - w nieograniczonych ilościach. Mało tego, niektóre schroniska dysponowały jeszcze tzw. kuchniami turystycznymi, w których bez żadnych przeszkód można było nieodpłatnie przygotować sobie ciepły posiłek (charakterystyczny przykład - schronisko na Stożku w Beskidzie Śląskim).
Dziś zwyczaje się zmieniły. Na przykład w schronisku Klimczok nieodpłatny wrzątek można otrzymać tylko wówczas, jeśli dokona się zarazem jakiegokolwiek zakupu w bufecie. W przeciwnym razie wrzątek kosztuje 50 groszy w naczyniu własnym turysty lub nawet złotówkę w kubku schroniskowym.
O nowych zwyczajach w beskidzkich schroniskach można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Najnowszy numer lokalnego tygodnika ukaże się w czwartek. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
ZL
Foto: Zbigniew Lubowski
Oceń artykuł:
35 112Komentarze 48
niech wiedzą ze turysta nie będzie im przepłacał za ich cenowe fantazje
to jest zużyta woda i zużyty prąd i ktoś to musi jeszcze zrobić i podać a wszystko to są koszty
przykład morskiego oka gdzie jest zwykle 5-10- a nawet 15 tyś ludzi dziennie nie jest najlepszy
a ceny maja z kosmosu to ich stać żeby rozdawać wrzątek za darmo
małe schroniska nie mają tyle środków z gości
a i tak często oferują darmowe spanie w kilkuosobowych pokojach
nic nie kupować i mieć swoje jedzenie w plecaku
I o ile jakoś o ile tą zmianę w schroniskach jestem wstanie przeżyć, o tyle tego "cześć" i uśmiechu na szlaku to bardzo mi brakuje.
1. Czy Czesi nie dopłacają do schronisk (dotacje celowe albo niższe podatki).
2. Porównaj ruch turystyczny, co innego schronisko na Szyndzielni a co innego na hali Lipowej. Prawda?
3. Nie chcę porównywać Czechów do Polaków, ale mam wrażenie, że oni jakoś bardziej dbają o mienie wspólne i cudze.
Deal?

Klauzula informacyjna ›