Do dwóch poważnych wypadków z udziałem paralotniarzy doszło w miniony weekend w okolicach Bielska-Białej. Obaj mężczyźni upadli z dużej wysokości. Jeden mimo podjętej reanimacji zmarł, a drugi z poważnymi obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala.

Do wypadku doszło na terenie niezamieszkałym w Międzyrzeczu Górnym w rejonie tzw. Starej Prochowni. Paralotniarz upadł z wysokości około 20 m, uderzając w powierzchnię gruntu na polu rolnym. W wyniku upadku 51-latek doznał ciężkich obrażeń ciała. Na miejsce natychmiast zostały skierowane służby ratownicze, ale pomimo reanimacji podjętej przez medyków z pogotowia ratunkowego i straży pożarnej mężczyzna zmarł.

Na miejscu pod nadzorem prokuratora pracowali policjanci i technicy kryminalistyki. Prokurator zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok. Szczegółowe okoliczności wypadku ustalają teraz śledczy z wydziału kryminalnego KMP w Bielsku-Białej. Według wstępnych ustaleń, najprawdopodobniej podczas wykonywania manewru w powietrzu mężczyzna utracił panowanie nad paralotnią i upadł na ziemię. Niestety, obrażenia, jakich doznał, spowodowały śmierć. Powiadomiona została Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.

To nie był jedyny wypadek z udziałem paralotniarza w ostatni weekend. W niedzielę po południu w Szczyrku na Polanie Kaimówka z wysokości upadł 43-letni mężczyzna, doznając poważnych obrażeń ciała. Pozostał na leczeniu w szpitalu. Według wstępnych ustaleń policjantów, mężczyzna upadł z wysokości około 10 m podczas podchodzenia do lądowania. Dokładne przyczyny i okoliczności tego wypadku ustalają śledczy z Komisariatu Policji w Szczyrku.

bb