Bielszczanka idzie po światową sławę. Podobną drogę wybrał Arnold Schwarzenegger
Piękna, skromna i niesamowicie wytrwała. Anna Gąsior, sportsmenka z Bielska-Białej, jako jedyna w regionie posiada obecnie tzw. kartę PRO federacji IFBB PROFESSIONAL LEAGUE & NPC WORLDWIDE (International Federation of Body Builders). Już niedługo stanie przed szansą poszerzenia portfolio swoich osiągnięć dzięki udziałowi w kwalifikacjach do prestiżowych zawodów „Ms. Olympia”. Męski odpowiednik tych zawodów wygrał siedmiokrotnie (w latach 1970-75 oraz 1980) słynny Arnold Schwarzenegger.
Anna Gąsior jest absolwentką Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i jak sama mówi, sport od zawsze obecny jest w jej życiu. Pasja zaowocowała tym, że już w 2008 rozpoczęła pracę jako trenerka fitness w rodzinnym Bielsku-Białej. Do dziś zresztą z powodzeniem spełnia się w pracy w jednej ze znanych bielskich siłowni.
Jedyna „PRO” w regionie
Niedawno przyszedł czas na scenę zawodową. - Zawsze wolałam nieco mocniejszy trening i motywowała mnie chęć dalszego progresu. Po tylu latach pomyślałam więc, że fajnie byłoby spróbować swoich sił w zawodach. Tak rozpoczęła się moja przygoda - mówi bielszczanka.
Choć debiut na scenie nastąpił dopiero w 2020, to od razu przyniósł spore sukcesy. W czasie pierwszych zawodów sportsmenka z Bielska-Białej zdobyła bowiem wicemistrzostwo Polski w kategorii sylwetkowej „Women’s Figure” w otwartych zawodach kulturystyki i fitness w Warszawie. Kolejne było wicemistrzostwo Europy w hiszpańskim Alicante oraz mistrzostwo Polski. I to wszystko w niespełna rok w rywalizacji z doświadczonymi przeciwniczkami.
Dzięki swojej ciężkiej pracy bielszczanka uzyskała kartę PRO federacji IFBB & NPC. Warto podkreślić, że Anna jest jedyną posiadaczką takiej karty w Bielsku-Białej i okolicach. Status profesjonalistki uprawnia ją do startu w eliminacjach do najbardziej prestiżowych i najwyższych rangą zawodów kulturystyki i fitness na świecie - Ms. Olympia.
Najpierw był Schwarzenegger
Ms. Olympia ta jest żeńskim odpowiednikiem organizowanych od 1965 roku męskich zawodów Mr. Olympia (tych samych, które siedmiokrotnie, w latach 1970-75 oraz 1980, wygrywał słynny Arnold Schwarzenegger). Po raz pierwszy w Polsce eliminacje odbędą się już 19 września, dlatego Anna znajduje się obecnie w najbardziej intensywnej fazie przygotowań.
- Codziennie wstaję o 4:45, zaczynam dzień od aerobów, potem lekkie śniadanie, praca i znowu trening. Przygotowania są bardzo męczące, ale końcowy efekt, czyli to, jaką sylwetkę uda się wypracować jest na tyle satysfakcjonujący, że stanowi ogromną nagrodę i motywację samą w sobie. Tutaj nie ma półśrodków, „PRO” sprawia, że nie można się poddać.
Z najlepszymi na jednej scenie
- Jestem świadoma, że to dopiero początek mojej przygody i bardzo cieszę się, że będę mogła stanąć na scenie z najlepszymi. Często są to zawodniczki z wieloletnim stażem, które podpatruję w mediach społecznościowych i którymi się inspiruję. Już samo to, że się tam znajdę jest sukcesem.
Istotnie, osobom, które z kulturystyką i fitness nie mają wiele wspólnego, a do siłowni zaglądają od święta lub wcale trudno sobie nawet wyobrazić, jak ogromnej, heroicznej niemal pracy wymaga wejście na taki poziom. Anna ma jednak blisko siebie osoby, które wspierają ją w drodze na szczyt. Na co dzień trenuje z przyjacielem, również utytułowanym bielszczaninem, startującym na ogół w zawodach kategorii „Masters”. Marcin Iciek ma na koncie m.in. mistrzostwo Polski oraz drugie wicemistrzostwo Europy.
Koordynacją przygotowań zajmuje się wybitny trener, wcześniej także czynny zawodnik z tytułami, Paweł Witek. Do tego dochodzi sztab osób odpowiedzialnych za regenerację mięśni - masażyści i fizjoterapeuci. - To jest styl życia, wieloletni proces. W czasie przybierania masy zdarza się, że trzeba przybrać ok. 20 kg, a potem to zrzucić, żeby odsłonić wszystko co zostało zbudowane. Niejednokrotnie da się odczuć znaczne obciążenie, nie tylko fizyczne ale i psychiczne - tłumaczy nasza rozmówczyni. - Ale takie są uroki sportu na poziomie wyższym niż przeciętny - dodaje.
Krytycznie patrzą na Annę
Niestety, jak to bywa w sytuacjach, gdy ktoś poświęca życie dla pasji, są malkontenci, którzy krytycznie patrzą na Annę. Dlatego też, poza mięśniami ze stali, potrzebny jest twardy charakter, wykuty być może właśnie na siłowni przy pokonywaniu własnych barier.
- Zdarza się, że słyszę niezbyt przyjemne komentarze na temat swojego wyglądu. Niestety, społeczeństwo szczególnie w Polsce nie przywykło do tego, że kobieta może mieć wysportowaną sylwetkę, że sporty siłowe nie są tylko dla mężczyzn. Staram się jednak tym nie przejmować. Każdy jest inny, każdemu podoba się coś innego. Też mogłabym w okrutny sposób komentować czyjś wygląd, mocno odbiegający od sportowego stylu życia, ale tego nie robię. Nie oglądam się na innych. Zawsze mi imponowały takie sylwetki u kobiet, dlatego zaczęłam do tego dążyć. Robię to dla siebie i każdy postęp sprawia mi wielką satysfakcję.
Już za niespełna miesiąc, 19 września zobaczymy bielszczankę Annę Gąsior na scenie krajowych eliminacji do zawodów Ms. Olympia, które odbędą się za rok w USA.
Adam Kanik
Foto: z archiwum Anny Gąsior

Oceń artykuł:
71 43
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 33
Gratuluję, sukcesów i zdrowia życzę.
Wszystkie osoby np na olimpiadzie , gdzie ich podziwiamy , tez są / mają zaburzenia? Błagam…
Stawiam ze z siłownia i sportem nie masz zbyt wiele wspólnego




Klauzula informacyjna ›