„Grając z nim czułam, że pnę się w górę”. Aktorzy wspominają zmarłego kolegę
- Jestem bielszczaninem od urodzenia i odkąd pamiętam Kaziu był czołowym bielskim aktorem. Wiele osób mówi dzisiaj, że był wielkim aktorem. Był, bez dwóch zdań - mówi o zmarłym niedawno Kazimierzu Czapli inny aktor Teatru Polskiego w Bielsku-Białej Tomasz Lorek.
- Miał niesamowitą osobowość sceniczną, talent i charyzmę. Można się było od niego bardzo wiele nauczyć, z czego korzystali młodzi. Miał niebywałego aktorskiego nosa. Gdy brał do ręki tekst, od razu wiedział, jak trzeba będzie zagrać. Bardzo dobrze czułem się z nim na scenie. To była czysta przyjemność. Miał to coś, co nie wszystkim jest dane. Pamiętam swoje początki. To dla mnie było największe szczęście, gdy mogliśmy przejść na „ty”. „Cześć, Kazieńku! Cześć, Tomeczku!” - tak się witaliśmy. Nasz zespół teatralny nie jest duży, więc jesteśmy jak duża rodzina. Kaziu mówił, że teatr jest naszym drugim domem, co jest prawdą choćby z tego powodu, że czasem spędzamy tam więcej czasu niż w domu - dodaje Tomasz Lorek.
Wzruszenia nie ukrywa aktorka Oriana Soika. - Nie sposób opisać w kilku zdaniach, jak ważnym aktorem, człowiekiem teatru i - co najważniejsze - człowiekiem był dla mnie Kazimierz Czapla. Od pierwszych dni mojej pracy w Teatrze Polskim czułam od niego wielkie wsparcie. Potrafił bardzo racjonalnie, z nutą dystansu złagodzić lęki związane z pracą nad rolą. Zawsze motywował i wyciągał z partnera albo partnerki na scenie wszystko, co najlepsze. Grając z nim czułam, że pnę się w górę, a poza sceną - po wspólnych rozmowach - zostawiał płomyk czułości w duszy - mówi aktorka.
Więcej wspomnień o Kazimierzu Czapli można znaleźć w nowym numerze „Kroniki Beskidzkiej”, który w czwartek pojawi się w sprzedaży. E-wydanie jest dostępna na www.prasabeskidzka.pl.
MK
Foto: Teatr Polski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
40 3
Klauzula informacyjna ›