PiS złożyło w w Sejmie projekt nowelizacji ustawy o wynagrodzeniach osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe oraz niektórych innych ustaw. Regulacje dotyczą m.in. określenia maksymalnej wysokości diet przysługujących w ciągu miesiąca radnym. Zmiana oznacza wzrost maksymalnej wysokości diety o 60 proc. w stosunku do obecnej wartości. Projekt przewiduje też zmianę polegającą na ustaleniu maksymalnej wysokości wynagrodzenia pracowników samorządowych zatrudnianych na podstawie wyboru, np. prezydentów miast. Również w tym przypadku oznacza ona wzrost tej wartości o 60 proc.

Z Jarosławem Klimaszewskim, prezydentem Bielska-Białej rozmawia Robert Kowal

Czy budżet Bielska-Białej stać na podwyżki płac i diet w wysokości zaproponowanej w nowelizowanych ustawach?

- Podwyżka o 60 proc. jest rzadko spotykana w każdym obszarze działalności państwa, w sektorze prywatnym czy w samorządzie terytorialnym. Faktem jest, że pracownicy samorządowi nie mieli podwyżek od dawna, a nawet trzy lata temu ustawodawca obniżył im wynagrodzenia o 20 proc. Nie jest to jednak najlepszy czas na podwyżki, zwłaszcza na skokowy wzrost płac. Nie wspominając o trybie procedowania ustawy - bez konsultacji z samorządami.

Łupione na każdym kroku

Samorządy w naszym kraju stać na coraz mniej, gdyż na każdym kroku są łupione zmianami w podatkach. Polski Ład w obszarze podatkowym jest wymierzony nie tylko w dużą część przedsiębiorców, ale także zmniejsza wpływy finansowe do samorządów, których nie możemy w inny sposób zrekompensować. Przy konstruowaniu projektu budżetu miasta na rok przyszły trzeba będzie najpierw uwzględnić podwyżki uposażeń m.in. pracowników pomocy społecznej czy Książnicy Beskidzkiej, a w następnej kolejności osób z wyboru.

Realne jest wprowadzenie szybkich podwyżek płac poprzez nowelizację tegorocznej uchwały budżetowej?

- Teoretycznie zawsze jest to możliwe, ale musimy mieć źródło finansowania. Na dziś jedynym takim źródłem jest kredyt, co oznacza wzrost zadłużenia miasta. Niewykluczone, że celem podwyżek wprowadzanych ustawowo dla całej klasy politycznej jest zdobycie większości umożliwiającej partii rządzącej przeprowadzanie bieżących projektów w parlamencie.

Dewastacja budżetów gmin

Władza funduje samorządom podwyżki, za które będą musiały zapłacić z własnych środków?

- Środki, którymi dysponuje samorząd pochodzą w znacznej mierze z podatków. Państwo obniżając podatki bez rekompensaty dla samorządów, dewastuje budżety gmin. Nie chcę złośliwe interpretować tej polityki, choć taka interpretacja byłaby logiczna.

Kompetencje w sprawie podwyższenia wynagrodzenia dla prezydenta miasta oraz radnych miejskich na podstawie powyższych ustaw należą do Rady Miejskiej. Przyjmie Pan podwyżkę, gdyby radni zdecydowali się skorzystać z uprawnień ustawowych?

- Musiałbym natychmiast opuścić salę sesyjną. Nie chciałbym uczestniczyć w takiej debacie.

Trzy lata temu Rada Miejska odrzuciła projekt uchwały obniżającej o 20 proc. wynagrodzenie prezydentowi Bielska-Białej. Obniżka wynagrodzenia samorządowców była efektem przepisów wprowadzonych przez rząd w następstwie afery związanej z wypłacaniem ministrom wielotysięcznych nagród. „Rozporządzenie płacowe, pomimo braku opinii Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, zostało przyjęte przez Komitet Stały Rady Ministrów, który rekomendował ten dokument Radzie Ministrów. Według stanowiska KWRiST, nie dochowano wymaganych prawem konsultacji społecznych, złamano zapisy ustawy o komisji wspólnej rządu i samorządu terytorialnego, nie przedstawiono uzasadnienia wprowadzonych zmiany” - mówił wtedy na sesji przewodniczący Rady Miejskiej Jarosław Klimaszewski.

Byłaby gorzej przyjęta przez mieszkańców

- Wprowadzono wówczas tę 20 proc. obniżkę po usunięciu uchybień prawnych. Rząd coraz częściej unika konsultacji projektów, które bezpośrednio dotyczą samorządów. Aby ułatwić procedowanie, korzysta się z prawa poselskiej inicjatywy ustawodawczej - bez potrzeby konsultacji społecznych. Stąd później konieczność wielokrotnych nowelizacji celem usunięcia błędów w przepisach.

Wygląda więc na to, że rząd przed trzema laty zaskoczył was obniżkami wynagrodzeń, a teraz możliwością podwyżki.

- Dokładnie. Mówiąc żartem, obecna niespodzianka jest dla zainteresowanych przyjemniejsza, ale z pewnością byłaby gorzej przyjęta przez mieszkańców Bielska-Białej. Gdy decydowałem się startować w wyborach na prezydenta miasta, zdawałem sobie sprawę, że wynagrodzenie na tym stanowisku jest znacznie mniejsze niż - przy podobnych kompetencjach osobistych i zakresie odpowiedzialności - w biznesie prywatnym. Nie będę miał więc problemów z pogodzeniem się z każdą decyzją Rady Miejskiej - jaka by ona nie była.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Robert Kowal

Czy bielskie PiS poprze podwyżkę dla prezydenta - czytaj TUTAJ