Dzieci na chwilę wróciły do szkoły. Co będzie we wrześniu?
Dobiega końca kolejny, trudny rok szkolny. Trudny, bo w dobie pandemii funkcjonowanie wielu szkół zostało postawione na głowie. Dopiero pod koniec roku szkolnego uczniowie wszystkich klas wrócili do nauki stacjonarnej. Było sporo obaw związanych z powrotem, w dużej mierze uzasadnionych. Teraz wakacje. A co potem?
Wśród nauczycieli i uczniów zdania są podzielone. Jedni oceniają zmiany, które zaszły na plus, inni borykają się z nowymi problemami. Opinie co do funkcjonowania placówek szkolnych w obecnej sytuacji są skrajnie różne. Jedno jest pewne - zmieniło się wiele, a wiele jeszcze się zmieni. Płyny dezynfekcyjne i maseczki noszone na korytarzach to tylko najbardziej widoczne oznaki nowej pandemicznej rzeczywistości.
Przed powrotem do zajęć stacjonarnych było sporo obaw. Nauczyciele bali się nastawienia uczniów, uczniowie tego, że nauczyciele będą ich zadręczać sprawdzaniem wiedzy. - U nas nie było wariactwa, nie mieliśmy sytuacji, żeby nauczyciele rzeczywiście przeprowadzali po powrocie więcej kartkówek czy sprawdzianów, chyba, że były one zapowiedziane odpowiednio wcześniej. Przeprowadzaliśmy z uczniami ankiety dotyczące ich samopoczucia. Ogólny wniosek jest taki, że młodzież jest zadowolona z powrotu, rodzice potwierdzają, że dzieci są w nie najgorszej formie psychicznej. Raczej nie spodziewamy się jakichś wielkich postpandemicznych problemów. Mimo wszystko nasz pedagog pozostaje w ciągłej gotowości - relacjonuje Krzysztof Kaczor, dyrektor III LO im. Żeromskiego w Bielsku-Białej.
Wielu nauczycieli uważa, że rozwiązania wypracowane w tym roku szkolnym i odmienne metody nauczania zaowocują w przyszłości. - Zmiany oceniamy pozytywnie, młodzież okazuje radość z powrotu, zaczyna doceniać szkołę. Nauczyciele rozwinęli się pod względem technologii, niektórzy śmieją się, że nie potrafią już uczyć tradycyjnymi metodami. Faktem jest, że uczniowie nieco się zmienili, choćby z wyglądu. Wcześniej te zachodzące zmiany obserwowaliśmy na bieżąco, teraz, po tylu miesiącach nieobecności, przeżyliśmy lekki szok. Z dyscypliną nie mamy najmniejszego problemu, a po wynikach na sprawdzianach widać, że poziom wcale się nie obniżył. Wręcz przeciwnie. Uczniowie, którzy wcześniej wykazywali jakiekolwiek problemy społeczne w czasie nauki zdalnej rozkwitli, z kolei ci, którzy potrzebują więcej kontaktu z ludźmi nieco przygaśli, zatem proporcje się odwróciły - przybliża Dorota Feodorów, dyrektor bielskiego Liceum Towarzystwa Szkolnego im. M. Reja.
Więcej opinii uczniów i nauczycieli publikuje „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży w salonikach prasowych, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie można kupić TUTAJ.
AK
Oceń artykuł:
2 7Komentarze 15
Ja bym doradzał rozpocząć od nauki zdalnej, a dopiero w dalszych miesiącach zadecydować o ewentualnej zmianie na tryb hybrydowy.
z samouków w domu uczących się wyrosną głąby kapusciane

Klauzula informacyjna ›