Zaprezentowane niedawno ustalenia prokuratury w sprawie wybuchu gazu w Szczyrku szokują. To, że na skutek wybuchu pod gruzami domu zginęło ośmioro mieszkańców, nie miało być tyko tragicznym przypadkiem, ale też konsekwencją skandalicznego sposobu, w jaki lokalne firmy budowały sieci.

Nie stosując się do decyzji starosty, burmistrza, projektów budowlanych, fałszując dokumenty umożliwiające odbiór techniczny i podżegając do składania fałszywych zeznań! Śledczy uważają, że zawinili nie tylko budowlańcy, którzy przewiercili gazociąg chcąc położyć przewód elektryczny, ale także poprzednia ekipa, która ten gazociąg kładła. Z aktu oskarżenia wyłania się wręcz przerażający obraz sposobu, w jaki lokalne firmy przygotowują i realizują prace związane z budową sieci, w tym gazociągowych.

Patrząc na sposób, w jaki w Szczyrku budowano sieci, mieszkańcy całego regionu zaczęli zwracać uwagę na to, jak podobne prace przebiegają pod ich domami. Tym bardziej, że raz po raz dochodzi do interwencji służb, gdy jakaś ekipa budowlana uszkodzi gazociąg. Mieszkańcy zwyczajnie się boją, że ułańska fantazja związana z budową i pracami w rejonie gazociągów doprowadzi do kolejnej tragedii.

Rzecznik prokuratury przyznaje, że jako osoba prywatna, jeśli zobaczy, że trwają prace pod drogą, gdzie położony jest gazociąg, to na pewno nie zostanie w domu. - Trzeba wszystkim patrzeć na ręce i nie ufać nikomu, jeśli chodzi o wykonywania takich inwestycji - wskazuje.

Więcej o tej sprawie pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie jest dostępne na www.prasabeskidzka.pl.

MK

Na zdjęciu: gruzowisko po wybuchu w Szczyrku 4 grudnia 2019, fot. KW PSP Katowice