Kolejny poślizg na budowie, czyli amfiteatr w lesie
Firma budująca leśny amfiteatr w Lipniku zwróciła się po raz kolejny o dodatkowych kilka miesięcy potrzebnych na dokończenie inwestycji. Wykonawca twierdzi teraz, że powinien uporać się z zadaniem do końca września. Można więc powiedzieć, że amfiteatr nadal jest w lesie - nie tylko jeśli chodzi o lokalizację, ale także postęp prac.
Na razie nie wiadomo, jak inwestor odniesie się do tej prośby. - Jego wniosek jest obecnie analizowany, trwają też rozmowy na ten temat - tłumaczy Marek Czader, nadleśniczy Nadleśnictwa Bielsko, bo to ono jest formalnie inwestorem. Decyzja powinna zapaść zaraz po Bożym Ciele. Wydaje się jednak, że leśnicy nie będą mieli innego wyjścia niż przystać na tę propozycję. Celem nadrzędnym jest bowiem ukończenie prac i oddanie obiektu do użytku. Ewentualne przepychanki - czy zerwanie umowy z wykonawcą - mogłyby jeszcze bardziej skomplikować sytuację.
Obiekt miał być gotowy jeszcze przed końcem ubiegłorocznych wakacji. Tak deklarował wykonawca wiosną zeszłego roku, gdy wchodził na plac budowy. Zapowiadał wręcz, że powinien uporać się z tym zadaniem jeszcze przed ustalonym terminem. Słowa jednak nie dotrzymał, a termin zakończenia prac przesunięto na koniec września. Szybko okazało się, że ten termin jest nierealny. Wykonawca znów poprosił o jego przesunięcie, tym razem na połowę maja tego roku. Twierdził, że na pewno do tego czasu się wyrobi. Amfiteatr nadal nie jest jednak ukończony.
Więcej o sprawie można przeczytać w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”, które jest już w sprzedaży. E-wydanie jest dostępne na www.prasabeskidzka.pl.
MAP
Foto: Marcin Płużek
Oceń artykuł:
2 33Komentarze 3
