Własny dom za mniej niż 100 tys. zł? Obawy przed chaosem architektonicznym
Niedawno rząd ogłosił projekt wychodzenia z kryzysu pandemicznego pod dumnie brzmiącą nazwą „Polski Ład”. Jednym z jego filarów ma być wsparcie mieszkalnictwa m.in. poprzez ułatwienie Polakom budowy domów. Idea ta wymaga znacznego dopracowania, i jak się okazuje, nie wszyscy wierzą w jej powodzenie. Zapytaliśmy bielskich samorządowców i parlamentarzystów co sądzą o założeniach „domków bez pozwolenia”.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział, że wkrótce Polacy zyskają możliwość budowania domów „bez zezwolenia, bez księgi, bez kierownika budowy, o powierzchni do 70 mkw. z płaskim dachem”. - To będzie coś, co pozwoli na osiągnięcie sytuacji, w której się ma własny dom i to całkiem przyzwoity za sumę stosunkowo niewielką, być może nie większą niż 100 tys. zł. Są tacy, którzy mówią, że nawet mniej - podkreślał wicepremier.
Na razie to tylko hasło
Wiele osób po usłyszeniu tych słów ucieszyło się, że w końcu nie będzie formalności, biurokracji i stosów dokumentów wymaganych przy okazji planowania budowy wymarzonych czterech ścian. Ba, byli tacy, którzy pomyśleli, że będzie można stawiać domy wszędzie gdzie tylko zechcemy i nikt nam złego słowa nie powie. Aż tak łatwo jednak nie będzie. Okazuje się, że rzeczywistość nie jest tak łaskawa.
- To jest tylko hasło, na dzień dzisiejszy nie wiemy nic o tym jakoby szły za tym hasłem jakieś regulacje prawne - usłyszeliśmy w wydziale urbanistyki i architektury Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.
Ale po kolei. Po pierwsze, w określonych przypadkach już przy obowiązujących przepisach budowa wolnostojących jednorodzinnych budynków mieszkalnych nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę, a jedynie zgłoszenia w odpowiedniej instytucji. Jednakże budowa takich domów gdzie tylko chcemy byłaby niezgodna z obowiązującymi przepisami lokalnymi i może zostać zakwalifikowana jako samowola budowlana, a co za tym idzie, grozić nam będzie rozbiórka.
Brak infrastruktury i dróg dojazdowych
- W pierwszej kolejności należy ustalić czy działka inwestycyjna położona jest na obszarze, dla którego obowiązują ustalenia planu zagospodarowania przestrzennego, a w przypadku jego braku należy uzyskać decyzję o warunkach zabudowy dla planowanej inwestycji - tłumaczy rzecznik bielskiego magistratu Tomasz Ficoń. Podobne opinie przekazano portalowi w jednym z wiodących biur architektonicznych w Bielsku-Białej - Nawet jeśli projekt wejdzie w życie, to nie będzie oznaczać, że przestaniemy przestrzegać obowiązujących przepisów budowlanych i prawa miejscowego.
Budowa musi wpisywać się nie tylko w uchwalony plan przestrzenny, w każdej gminie odrębny (bywają miejscowości, gdzie nie ma go wcale), ale powinien posiadać też wszelkie warunki przyłączeniowe. A z tymi bywa różnie. - W Bielsku-Białej jest deficyt mieszkaniowy, ale często po prostu nie możemy od tak sobie stref budowlanych rozszerzać. Niektóre miejsca nie są po prostu przygotowane pod względem infrastruktury, nie ma dróg dojazdowych, nie ma wodociągów. Zawsze łatwiej jest przyłączyć nieruchomość do istniejącej już sieci niż budować ją od zera - podkreśla Szczepan Wojtasik, przewodniczący komisji gospodarki miejskiej i mieszkalnictwa Rady Miejskiej.
Pojawiają się również obawy przed potencjalnym chaosem architektonicznym. Nasi rozmówcy kwestionują też bezpieczeństwo domów, które na dobrą sprawę każdy będzie mógł zbudować samemu. - Uważam, że nie tędy droga. Jeśli chcemy pomóc Polakom budować domy, trzeba w pierwszej kolejności usprawnić nadzór. Tym bardziej, że rozluźnienie rygoru budowlanego może przynieść katastrofalne skutki. Już teraz w regionie zdarzają się problemy, wskutek wiatrów halnych czy nawet trąb powietrznych dochodzi do zrywania dachów, zawalenia domów. Kto będzie pilnował prawidłowości procesu budowy? Kto weźmie odpowiedzialność, gdy dojdzie do jakiejś katastrofy? - zastanawia się poseł Przemysław Koperski.
Kto weźmie odpowiedzialność?
Na podstawie informacji, do których dotarł portal można przewidzieć, że odpowiedzialność spadnie na samorządy. Okazuje się, że są już plany dopracowania przepisów. - Pojawiają się pytania, czy przewidziano regulacje zabezpieczające przed chaosem architektonicznym i urbanistycznym. Zgodnie z zapowiedzią liderów Zjednoczonej Prawicy, szczegółowe przepisy, które umożliwią bez pozwolenia na budowę domów mieszkalnych o powierzchni zabudowy do 70 mkw. zostaną opracowane we wrześniu. Jednak już parę szczegółów znamy. Zgodnie z wypowiedzią premiera Mateusza Morawieckiego, lokalne władze będą miały prawo sprzeciwić się budowie w terminie do jednego albo dwóch miesięcy od momentu zgłoszenia w zależności od tego, czy w miejscu planowanej inwestycji obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego, czy też nie. Urząd Miejski w Bielsku-Białej będzie zatem dysponował narzędziami panowania nad ładem architektonicznym i przestrzennym - precyzuje radny PiS Janusz Buzek.
Zdaniem radnego, gminy miały już okazję „przećwiczyć” uproszczoną procedurę budowy budynków mieszkalnych w obecnie obowiązującym stanie prawnym. Rola samorządu będzie więc tutaj istotna. Radny Marcin Litwin zapytany przez portal o opinię na temat projektu stwierdził nawet, że „choć z punktu widzenia samorządowca jest to trudna sprawa, nie da się tego zrobić centralnie, rząd musi liczyć na pomoc gmin”.
Adam Kanik
Oceń artykuł:
25 41
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl

Skąd macie cenę poniżej 100 tyś????