Starsza pani „odbiła się” od drzwi. Urzędnicy dla mieszkańców czy odwrotnie?
Od piątku rząd poluzował kolejne obostrzenia sanitarne. Otwierają się m.in. baseny, siłownie, restauracje. Ale wprowadzone 26 października ub. r. dodatkowe środki ostrożności w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej nadal obowiązują. Petenci muszą umawiać się na spotkanie z urzędnikami przez internet lub telefonicznie. Nie jest to proste, o czym przekonała się nasza Czytelniczka.
Po dwóch tygodniach prób umówienia się przez internet do Wydziału Komunikacji w celu przerejestrowania samochodu w końcu udało się Czytelniczce „złapać” termin. Z trzech podanych numerów pod dwoma odzywała się sekretarka z komunikatem o konieczności rejestrowania się przez intenet. Jest to niezwykle uciążliwe dla osoby pracującej, ponieważ proponowane terminy spotkań początkowo wyświetlają się tylko jako daty, ale już nie godziny. Dopiero po kliknięciu w dany dzień wyświetla się wolna godzina.
Jest to tym bardziej frustrujące
Nie każda pora jest dla osoby pracującej odpowiednia. Jeśli więc chcemy sprawdzić inną godzinę, system nas już praktycznie wyrzuca i proces poszukiwania wolnego terminu musimy rozpocząć od nowa. Jest to tym bardziej frustrujące, że na przerejestrowanie samochodu jest raptem 30 dni, a kolejne tygodnie oczekiwania na sposobność umówienia się do „okienka” mogą spowodować przekroczenie ustawowego terminu. Kilku znajomych Czytelniczki spotkało się z podobną sytuacją.
Dlaczego tak trudno umówić się przez internet tłumaczą portalowi urzędnicy. - Codziennie udostępnianych jest dla mieszkańców średnio około 250 terminów wizyt. Wielu z oczekujących do Wydziału Komunikacji ma już terminy za tydzień lub dwa. Jednocześnie wchodzą na stronę codziennie rano około 8:00 i umawiają się na następny dzień. Oczywiście, nie odwołują wizyty za wspomniane 7, 14 dni i w ten sposób wolnych terminów bardzo brakuje. Osoby, które nie anulują rezerwacji to obecnie średnio około 15 proc. umówionych. Wskaźnik ten momentami oscylował grubo powyżej 20 proc. - usłyszeliśmy w Urzędzie Miejskim.
Udane próby dodzwonienia się do Wydziału Komunikacji, aby umówić wizytę graniczą z cudem. - Wydział Komunikacji umawia telefonicznie klienta przez podane numery telefonu oraz rozmowy przełączane z centrali. Średnio przez telefon pracownicy Wydziału Komunikacji umawiają 30-40 osób dziennie. Wydział informuje, że korzysta z tej samej strony systemu kolejkowego, co mieszkańcy i nie posiada dodatkowych terminów wizyt - dowiadujemy się w Ratuszu.
Bez umówienia nie ma spotkania
Czytelniczka zapewne przebolałaby sprawę, gdyby nie wydarzenie, które miało miejsce tego dnia w urzędzie. Do Wydziału Spraw Obywatelskich usiłowała się dostać starsza pani bez wcześniejszego umówienia spotkania. Jak relacjonuje Czytelniczka, starsza pani „odbiła się” od drzwi. Gdy strażniczka usłyszała, że zagubiona petentka nie ma możliwości telefonicznego umówienia się (nie ma telefonu, nie może też skorzystać z grzeczności znajomych), pofatygowała się do wydziału i spróbować jej pomóc. Niestety, jej argumenty nie przekonały urzędniczki, która przypomniała o obowiązku wcześniejszego umówienia (telefonicznego lub internetowego). I tak pętla się zamyka. Sytuacja patowa.
Zapytaliśmy w magistracie, co mają zrobić osoby nie posiadające telefonu i nie korzystające z internetu. - Jeżeli nie ma możliwości umówienia się telefonicznie ani internetowo, Wydział Komunikacji poleca skorzystać z urny podawczej wystawionej przed urzędem. W wielu przypadkach, takich jak np. zgłoszenie zbycia lub nabycia pojazdu, wyrejestrowanie pojazdu, demontaż pojazdu, warto przesłać dokumenty pocztą. Można też poprosić kogoś o pomoc i przesłać wszystko za pośrednictwem ePuaP, czyli Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej.
Pytani o sprawę starszej pani urzędnicy z Wydziału Spraw Obywatelskich obiecali, że w najbliższych dniach spróbują ją wyjaśnić. Na początku czerwca powinny zapaść także decyzje o odmrażaniu działalności urzędu, a tym samym ułatwieniu mieszkańcom dostępu do urzędników. Mamy nadzieję, że nasza Czytelniczka nie będzie musiała umawiać się na odbiór dowodu rejestracyjnego przez kolejne dwa tygodnie. Do sprawy wrócimy.
Agnieszka Ściera-Pytel
Aktualizacja 1 czerwca godz. 16.15. Oświadczenie Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej
W ślad za powyższym zgłoszeniem mieszkanki i artykułem na portalu bielsko.biala.pl podjęliśmy natychmiastowe kroki w celu wyjaśnienia sytuacji. Naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich przeprowadziła rozmowy ze wszystkimi pracownikami na temat ich kontaktów z mieszkańcami w ostatnich dniach, a w szczególności we wskazanym dniu, czyli we wtorek, 25 maja około godz. 12.10. Żaden z pracowników nie miał o tej porze wezwania na parter i rozmowy czy interwencji przy drzwiach wejściowych do budynku pl. Ratuszowy 6. Ponadto podkreślamy, że jeżeli strażnik miejski zwraca się do Wydziału Spraw Obywatelskich o rozmowę urzędnika bezpośrednio z klientem, zawsze pracownik jest do dyspozycji i przyjmuje takie zgłoszenie czy prośbę.
W celu upewnienia się, że nie nastąpiło żadne przeoczenie czy nadużycie podczas pełnienia obowiązków służbowych przy wejściu do budynku przeprowadziliśmy również rozmowy z funkcjonariuszami Straży Miejskiej, a w szczególności ze strażniczką, która owego dnia i o tej porze pełniła dyżur przy drzwiach. Mamy potwierdzenie, że nie doszło do zdarzenia opisywanego przez Czytelniczkę. Podkreślamy zatem, że w tym dniu nie nastąpiło żadne wydarzenie pomiędzy strażnikami a mieszkańcami, które miałoby jakiekolwiek znamiona nadużycia kompetencji, przekroczenia uprawnień czy braku empatii. Zapewniamy, że wszystkie osoby wymagające większej atencji, dłuższego czasu na rozmowę są obsługiwane w bezpieczny i komfortowy sposób.
Od autorki artykułu. Urzędnicy instytucji publicznych powinni pamiętać, że to oni są dla petentów, a nie odwrotnie. Niestety, każde najmniejsze potknięcie może zostać wyolbrzymione, a późniejsze próby wyjaśnienia nie będą dla klientów wiarygodne. Mamy nadzieję, że opisana przez nas sytuacja zostanie przeanalizowana z pracownikami wydziałów Urzędu Miejskiego, a w następnej kolejności ułatwiony zostanie dostęp mieszkańców do usług, aby nie prowokować podobnych nieporozumień. Bo obostrzenia pandemiczne wszystkim dały się we znaki.
ASP
Oceń artykuł:
22 107
Autor: Agnieszka Ściera-Pytel
Dziennikarka portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 59
ma 79 lat i przyszedł bez umówienia aby zgłosić sprzedaż samochodu strażnik który siedzi przy wejściu nie był zbyt uprzejmy i w dość szorstki sposób powiedział żeby się rejestrować przez internet. a wystarczyło żeby podał mu formularz do wypełnienia który może sobie potem wrzucić do skrzynki przy wejściu. taka to empatia w urzędzie
Piotr
Starsze osoby czują się przez to eliminowane z życia społecznego.

Klauzula informacyjna ›