W Bielsku-Białej następuje skok cywilizacyjny - zakomunikował wiceprezydent Adam Ruśniak na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Urzędnik zapowiedział, że tylko w tym roku w mieście dojdzie do likwidacji ponad 2,3 tys. nieefektownych źródeł ciepła na bardziej ekologiczne. Ratusz wykonał badania, z których wynika, że bielszczanie i turyści oczekują poprawy jakości powietrza.

Dyskusja na temat walki ze smogiem zajęła część majowej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej. Jak mówił wiceprezydent Adam Ruśniak, w naszym mieście „następuje skok cywilizacyjny”. - To pokazuje jak prezydent Jarosław Klimaszewski chce walczyć ze smogiem i niską emisją - mówił. Samorząd podniósł nakłady na ten cel w Wieloletniej Prognozie Finansowej.

- W latach 2008-18 wymieniono 2670 pieców, wydając niespełna 17 mln zł. W latach 2019-20 wykonaliśmy, a w planie na ten rok mamy modernizację 4336 kotłowni za kwotę ok. 42 mln zł. W trzy lata o 150 proc. więcej niż w ciągu poprzednich 11 lat - podsumowywał zastępca prezydenta miasta.

Na prośbę radnego Tomasza Wawaka z Niezależnych.BB urzędnik przedstawił szczegółowy plan modernizacji przydomowych kotłowni w br. I tak, samorząd dofinansuje wymianę 450 pieców w budynkach jednorodzinnych, 620 kotłowni zostanie wymienionych w zasobie Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, 800 w ramach programu OZE, a kolejnych 400 w programie „Czyste Powietrze”.

Jak tłumaczył Adam Ruśniak, Urząd Miejski w Bielsku-Białej zrealizował badania, z których wynika, że dla mieszkańców miasta oraz turystów jakość powietrza jest bardzo ważna. Dlatego zdecydowano się na zwiększenie nakładów na walkę z niską emisją i smogiem.

bak