Najlepiej wyrzeźbiona sylwetka w Bielsku-Białej? Stanął na podium prestiżowych zawodów
Któż nie chciałby mieć rzeźby jak Hercules czy choćby Arnold Schwarzenegger z lat młodości? W życiu jednak nie wystarczy chcieć, lecz trzeba dokładać wszelkich starań, aby cel osiągnąć. Doskonale wie o tym Mariusz Gurynowicz, kulturysta z Bielska-Białej, który przed kilkoma dniami sięgnął po brązowy medal Mistrzostw Polski IFBB w kategorii fitness plażowe. 26-latek opowiedział nam o kulisach swojego sukcesu.
Mariusz Gurynowicz mieszka w Bielsku-Białej i od wielu lat jest pasjonatem kulturystyki. Z czasem zwykłe zainteresowanie podnoszeniem ciężarów stało się dla niego czymś więcej. Obecnie to jego styl życia i największa pasja. Choć sylwetki można mu pozazdrościć, to sam twierdzi, że życiowej formy jeszcze nie osiągnął. Ciągle chce być się lepszy. Okazuje się, że by spełniać marzenia wcale nie trzeba drogiego sprzętu. Wystarczy kameralna siłownia w domu.
Praca, dieta, suplementacja i regeneracja
Powiedz, jak to się wszystko zaczęło? Czy żeby dojść do takiej formy, rzeczywiście trzeba lat ciężkiej pracy?
- Zdecydowanie, trzeba. Podnoszę ciężary od ponad dziesięciu lat. Zainteresowanie tym sportem zaczęło się zupełnie zwyczajnie. Najpierw kolega zabrał mnie na trening, spodobało mi się i tak już zostałem w tym do dziś. Teraz to moja największa pasja.
Ile czasu na co dzień poświęcasz swojemu hobby, które z pewnością jest bardzo wymagające? Jak często musisz trenować, aby utrzymać formę?
- Nad sylwetką pracuję 5-6 dni w tygodniu, do tego dochodzi oczywiście dobrze zbilansowana dieta i suplementacja. Ważne jest, żeby w tym wszystkim znaleźć też czas na regenerację.
Ćwiczenia i dieta pewnie nie wystarczą. Jaki jest więc Twój sekretny przepis na idealną rzeźbę?
- Przede wszystkim ciężka praca i silna wola. Na siłowni nie ma miejsca na odpuszczanie. Niestety, przy takim stylu życia trzeba sobie dużo odmawiać, ale najważniejsze żeby nigdy nie tracić motywacji. Trzeba ciągle stawiać sobie nowe cele i do nich dążyć.
Każdy ma ochotę na coś niezdrowego
Jest w tym co robisz miejsce na chwilę słabości? Myślisz sobie czasem - „nie chce mi się”? Jak reagujesz, gdy przychodzi chęć na zjedzenie czegoś niezdrowego? Pozwalasz sobie na takie rzeczy?
- Oczywiście, jestem tylko człowiekiem, jak każdy mam czasami ochotę na coś mniej zdrowego. Parę tygodni przed zawodami zachowuję ścisłą dietę, ale później mogę od czasu do czasu sobie pozwolić. Zdarza się, że nie ma siły, nie chce się, ale to rzadko, ponieważ wiem, jak ciężko pracowałem i szkoda odpuszczać. Robię to dla siebie, sam tego chcę. Lubię to co robię, a to, że widzę zmiany w moim wyglądzie jeszcze bardziej mnie motywuje.
Jak radzisz sobie w czasie pandemii, kiedy siłownie są lub były zamknięte? Jak udało Ci się utrzymać właściwą formę?
- Zrobiłem sobie siłownię domową. Wiadomo, że trudno rozbudować sylwetkę w takich warunkach, ale trzeba próbować. Tak naprawdę do zrobienia dobrej formy wcale nie potrzeba nie wiadomo ile drogiego sprzętu. Bardzo ważną rolę w utrzymaniu sylwetki odgrywa dieta.
Nauka pozowania nie jest prosta
Czy zawody, w których zdobyłeś brązowy medal wymagają specjalnego przygotowania?
- Tak, to są etapy. Przed zawodami musi być odpowiedni plan treningowy i dietetyczny ustawiony pod budowanie masy mięśniowej, potem dobre plany pod redukcję. Do tego dochodzi nauka pozowania, co wcale nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Nie można zapomnieć o regeneracji mięśni. Przed zawodami jest nawadnianie, potem z kolei odwadnianie. Przygotowanie skóry, fryzury - wszystko po to, żeby prezentować się idealnie na scenie.
Kiedy następne zawody?
- Może jesienią, może dopiero za rok. W czasie covida niestety nigdy nic nie jest pewne.
Dziękuję za rozmowę i gratuluję sukcesu. Trzymam kciuki za kolejne, z pewnością będzie ich wiele.
Rozmawiał: Adam Kanik
Foto: Sylwester Szymczuk. Zdjęcia udostępnione przez Mariusza Gurynowicza
Oceń artykuł:
34 35
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl




Klauzula informacyjna ›