Prezes, przewodniczący i reszta. Kto jest winny spadku Podbeskidzia z ekstraklasy?
TS Podbeskidzie spadło z elity piłkarskiej. Wiele poważnych osób przez rok grzało się sukcesem drużyny, która występowała na największych stadionach w kraju i rywalizowała z najmocniejszymi klubami polskiej ekstraklasy. Teraz jest czarna rozpacz, teatralne gesty. Ci, którzy rwą włosy z głowy w rozpaczy, do niedawna popierali projekt, a czasem podpowiadali „najlepsze rozwiązania”.
Osobą, która znalazła się w epicentrum krytyki jest prezes klubu Bogdan Kłys. Absolwent SGGW w Warszawie, zanim objął ster w klubie przez trzy lata pełnił społeczną funkcję prezesa stowarzyszenia TS Podbeskidzie. To człowiek, który umie zarabiać pieniądze i wie, jak należy je wydawać. Przed przeprowadzką do Bielska-Białej był menedżerem w branży paliwowej (m.in. Grupa Statoil), a już jako bielszczanin został prezesem spółki Atmo.sfera, w skład której wchodzi m.in. popularny bielski klub rozrywki. W ostatnich wyborach samorządowych był pełnomocnikiem finansowym KWW Okrzesik i Niezależni.BB.
Jako uznany menedżer, choć zawodowo nie związany ze sportem, został zaproponowany na stanowisko prezesa TSP przez Janusza Okrzesika, a nowo wybrany prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski tę propozycję zaakceptował, gdyż wynikało to z umowy programowej Niezależnych.BB z prezydentem. Obaj sporo ryzykowali, ale już wkrótce miało się okazać, że Kłys nieźle radzi sobie na stanowisku. Klub w dobrym stylu szybko awansował do ekstraklasy, a prezes naprawił kasę klubową nadwątloną przez poprzedników.
Podejmując decyzje finansowe i kadrowe w klubie, prezes na co dzień współpracuje z fachowcami od sportu. Dlatego postawił na opromienionego awansem do ekstraklasy Krzysztofa Brede, który zapewniał, że do gry w elicie piłkarskiej „Górale” nie potrzebują znaczących wzmocnień kadrowych. Przed pandemią tzw. loża VIP-ów na Stadionie Miejskim była pełna doradców, którzy w przerwie spotkań podpowiadali prezesowi „najlepsze rozwiązania”.
Bogdan Kłys podpisywał kontrakty z zawodnikami łącznie na grube miliony złotych, ale to nie pieniądze grają na boisku. Kandydatów wskazywał dział sportowy oraz trener, którzy gwarantowali określony poziom sportowy. Funkcją prezesa jest sprawdzenie czy wydatek mieści się w budżecie klubu. - Nikt nie lubi przegrywać, ja także - przyznaje Bogdan Kłys. - Spadek z ekstraklasy jest porażką klubu oraz moją osobistą. W jakimś sensie jest też porażką Niezależnych.BB i Janusza Okrzesika.
Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, rada nadzorcza TS Podbeskidzie rozliczyła już Bogdana Kłysa, powierzając mu dalsze kierowanie działalnością spółki. Na najbliższy wtorek zaplanowano konferencję prasową kierownictwa klubu, na której z pewnością padną trudne pytania od dziennikarzy. Kłys zapewnia, że się nie boi. Każdy ma prawo do błędów. Z ekstraklasy spadały już wielkie polskie kluby. Rzecz w tym, aby umieć zdefiniować własne błędy, a następnie podnieść się i odbić od dna. Za rok możemy znów cieszyć się z awansu.
Na zapowiadanej konferencji prasowej będziemy pytać prezesa m.in. o to, jak klub zamierza poradzić siebie w 1. lidze bez 8 mln zł, które otrzymał z tytułu gry w ekstraklasie, jakie kwoty gmina będzie dopłacać do TSP oraz ile osób pracowało lub nadal pracuje w klubie z nadania politycznego.
rok
Na zdjęciu: screenshot z filmu „Przystanek Okrzesik: Robert Kasperczyk”/YouTube
Oceń artykuł:
24 76
Do kierowania drużyną potrzebny fachowiec.
Do gry potrzebni piłkarze a nie zaciąg z ... Brazylii, Portugalii, Węgier... to bez sensu!
Pogadajcie, zaproście do współpracy Piszczka, ma do nas rzut beretką.