Bielscy maturzyści już po raz drugi przystąpią do egzaminów w maseczkach i w reżimie sanitarnym. Tegoroczni absolwenci szkół ponadpodstawowych spędzili większość roku szkolnego przy komputerach, ucząc się zdalnie, dlatego MEN zdecydował o zmianie wymagań egzaminacyjnych. - Czuję się zmęczona, przytłoczona zdalną nauką i podobnie jak inne osoby z mojej klasy, chciałabym, żeby jak najszybciej się to wszystko skończyło - mówi maturzystka z Zespołu Szkół im. Juliana Tuwima w Bielsku-Białej.

Przygotowania do egzaminów dojrzałości w bielskich szkołach rozpoczęły się jeszcze w kwietniu. Oprócz standardowych procedur, jak ułożenie ławek, drukowanie numerków do losowania czy list zdających, w tym roku podobnie jak w ubiegłym trzeba było odkazić całą szkołę, przygotować maseczki i rękawiczki dla nauczycieli pracujących w komisjach oraz opracować schemat wchodzenia do szkoły, aby nie tworzyły się kolejki.

Nie było studniówki. Pożegnanie w Fb

- Myśleliśmy, żeby przesunąć termin tegorocznej matury, ale śledziliśmy decyzje wirusologów i epidemiologów, którzy wskazywali, że nie ma takiej potrzeby. Natomiast nadal należy przestrzegać zasady reżimu sanitarnego w czasie egzaminów. Apelujemy do uczniów, aby nie gromadzili się przed i po egzaminach. Wiemy, że tęsknią za swoimi rówieśnikami, ale niestety nadal muszą unikać przytulania czy omawiania pytań egzaminacyjnych w większych grupach, bo tego wymaga sytuacja pandemiczna - powiedział portalowi dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie Marcin Smolik.

Z powodu pandemii tegoroczni maturzyści od października uczyli się zdalnie, korzystając w niewielkich grupach ze stacjonarnych konsultacji w swoich szkołach. Przez koronawirusa ominęła ich studniówka i tradycyjne uroczyste pożegnanie (większość szkół zorganizowała je w Fb). Wydaje się, że mają łatwiej niż absolwenci szkół ponadpodstawowych z 2020 roku, bo oprócz tego, że tak jak poprzedni rocznik nie będą mieli matury ustnej, to w grudniu zmniejszono im wymagania na egzaminie. Wszyscy są jednak zmęczeni zdalną nauką i trudno im o optymizm.

- Tak naprawdę nie mam siły cieszyć się, że np. matura z matematyki będzie łatwiejsza, szczególnie, że próbna wcale nie była łatwa. Czuję się zmęczona, przytłoczona zdalną nauką i podobnie jak inne osoby z mojej klasy, chciałabym, żeby jak najszybciej się to wszystko skończyło. Smutno mi też, że nie będę mogła się osobiście pożegnać z rówieśnikami i nauczycielami przed odejściem ze szkoły - mówi Wiktoria, maturzystka z Zespołu Szkół im. Juliana Tuwima w Bielsku-Białej.

Każdy arkusz sprawdzi inny egzaminator

- Moja córka od rana do wieczora uczy się przed komputerem, jednak wcale nie ma poczucia, że jest przygotowana do egzaminów. Jest na profilu matematyczno-informatycznym, ale i tak boi się matury z przedmiotów ścisłych. Uważam, że ten i poprzedni rocznik maturzystów są szczególnie pokrzywdzone przez pandemię. Nauczyciele robią co mogą, ale to nie ich wina, że uczniowie są bardziej skupieni, gdy uczą się w ławce w szkole niż siedząc przed komputerem w domu - tłumaczy pani Bożena z Bielska-Białej.

Pandemia wpłynęła na organizację egzaminów maturalnych w następnych latach. - Dla tegorocznych absolwentów, którzy w czasie matur w maju będą chorzy lub na kwarantannie, przewidziano możliwość zdawania egzaminu w dodatkowym terminie w czerwcu. We współpracy z MEN w ostatnich dniach dokonaliśmy także zmiany w kwestii obowiązku przystąpienia do egzaminów z wybranych przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Tegoroczni maturzyści nie mają takiego obowiązku, natomiast absolwenci z lat 2022 i 2023 będą musieli przystąpić do takiego egzaminu. Jeśli go nie zdadzą, nadal będą mogli otrzymać świadectwo dojrzałości - dodaje dyrektor Marcin Smolik.

Inną tegoroczną nowością są dwa osobne arkusze na egzaminie maturalnym z języka polskiego - jeden z testem czytania tekstu, a drugi z wypracowaniem. Wprowadzono taką zmianę, żeby analogicznie do matury z matematyki każdy arkusz sprawdzał inny egzaminator, dzięki czemu wynik całego egzaminu będzie bardziej obiektywny. Egzaminatorzy będą sprawdzać matury w niewielkich 10-osobowych zespołach, zachowując reżim sanitarny.

Agnieszka Pollak-Olszowska