W przypadku pozytywnego wyniku referendum budowa spalarni odpadów w Bielsku-Białej może rozpocząć się w 2022 i potrwać 2-3 lata. Jej koszt to ok. 400 mln zł - poinformował prezydent Jarosław Klimaszewski w odpowiedzi na pytania posła Przemysława Koperskiego z Lewicy. Każdego tygodnia specjalistyczne samochody dostarczą do instalacji ok. 2,5 tys. ton śmieci, ale wysoki na 60 metrów komin ma minimalizować ryzyko oddziaływania spalin na otoczenie.

W połowie marca poseł Przemysław Koperski zadał władzom Bielska-Białej dwadzieścia pytań w sprawie ewentualnej budowy miejskiej spalarni odpadów. Pytał m.in. o koszt instalacji, termin budowy, jej przepustowość, planowaną lokalizację oraz emisję zanieczyszczeń. Wczoraj parlamentarzysta Lewicy opublikował odpowiedź, jaką otrzymał od prezydenta miasta Jarosława Klimaszewskiego.

23 ciężkie pojazdy dziennie

Dowiadujemy się z niej, że koszt budowy instalacji termicznego przekształcania odpadów to 400 mln zł, a jej budowa - w przypadku pozytywnego wyniku referendum - może rozpocząć się pod koniec 2022 roku i potrwać 2-3 lata. Na podstawie przeprowadzonych analiz przepustowość instalacji oszacowano na 100 tys. ton odpadów w skali roku. - W 2020 mieszkańcy Bielska-Białej ponownie wytworzyli więcej odpadów niż rok wcześniej - o ponad 4,1 tys. ton, co daje wzrost o 6,4 proc. - wylicza prezydent miasta.

Jak czytamy w odpowiedzi, odpady do instalacji będą dostarczanie w dni robocze w godz. 6.00-16.00 przez specjalistyczne pojazdy, z których każdy jest w stanie zabrać nawet 22 tony śmieci. Przy założeniu, że spalarnia będzie potrzebować 2,5 tys. ton odpadów tygodniowo, przełoży się to na 23 pojazdy w ciągu dnia. Segregacja odpadów ma odbywać się w Zakładzie Gospodarki Odpadami.

Odpowiadając na pytanie o ewentualną uciążliwość odorową instalacji, prezydent Jarosław Klimaszewski zapewnił, że „jest (ona) zredukowana do minimum poprzez zastosowanie podciśnienia w hali wyładunku oraz miejscu magazynowania odpadów”. Jako najlepszą lokalizacją dla instalacji wskazano działkę przy ul. ks. Londzina w Wapienicy.

Odpowiednio wysoki komin

- Emisja zanieczyszczeń w spalinach jest na minimalnym poziomie, wiele niższym od dopuszczalnych wartości określonych w Rozporządzeniu Ministra Klimatu - twierdzi prezydent Bielska-Białej. Równocześnie przyznaje, że planowana spalarnia znajduje się po zachodniej stronie miasta, z której dominują wiatry w tym regionie, a teren charakteryzuje się „dolinnymi uwarunkowaniami”.

- Dlatego, mimo relatywnie niewielkiego strumienia wysoce oczyszczonych spalin wydobywających się z komina ITPO, dodatkowo przewidziano rozwiązania minimalizujące oddziaływanie zakładu na otoczenie. W tym celu dobrano odpowiednio wysoki komin - 60 m (komin nieczynnej ciepłowni ma ok. 80 metrów - red.) o odpowiednio wysokiej prędkości wylotowej spalin. Te zabiegi spowodują zmniejszenie - i tak niewielkiej - koncentracji zanieczyszczeń - odpowiada Jarosław Klimaszewski.

Z argumentami władz Bielska-Białej polemizuje poseł Przemysław Koperski. Jego zdaniem, za kilkanaście lat strumień odpadów w Bielsku-Białej i Aglomeracji Beskidzkiej będzie musiał się zmniejszyć ze względu na upowszechnienie systemu kaucyjnego, wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) i podnoszenie świadomości mieszkańców w zakresie gospodarki odpadami.

Jedna duża czy dwie, trzy małe?

- W kontekście takiej wizji nieodległej przyszłości pod którą wierzę, że podpisuje się również Prezydent Bielska-Białej musimy pytać o celowość budowy danego typu i danej wielkości spalarni. Dzisiaj samorządy planujące budowę spalarni stają przed podobnym dylematem, czy budować jedną dużą spalarnię czy dwie, trzy mniejsze rozrzucone w regionie, z którego będą pochodziły odpady.

- Prezydent zamierza zbudować spalarnię dużą, tzn. obsługującą min. 100 tys. ton odpadów rocznie. Apeluję w świetle podanych powyżej argumentów o przeanalizowanie drugiego wariantu. Co dalej, gdy zacznie brakować zdatnych do obróbki termicznej śmieci i nie wystarczy lokalnego surowca do zasilenia tak dużej spalarni? Możliwe, że stanie się ona nieekonomiczna i do jej funkcjonowania mieszkańcy będą musieli dopłacać coraz większe pieniądze albo do jej zasilenia konieczne stanie się sprowadzanie odpadów z innych części woj. śląskiego i małopolskiego - przekonuje poseł Koperski.

Czy po oddaniu inwestycji do użytku zmieni się dla mieszkańców Bielska-Białej i okolicznych miejscowości cena odbioru śmieci? - pyta poseł. - Jeśli tak, to proszę o podanie prognoz na 3-4 lata po uruchomieniu spalarni z wariantem działającej instalacji i bez instalacji na przykładzie 2- i 4-osobowej rodziny.

Bez istotnego wpływu na stawki

Zdaniem prezydenta Bielska-Białej, uruchomienie spalarni ustabilizuje ceny poprzez uniezależnienie się od cen odbioru frakcji kalorycznej oraz opłaty marszałkowskiej. Na wysokość opłaty, którą uiszczają mieszkańcy, składa się nie tylko koszt odbioru śmieci od właścicieli nieruchomości, ale także ich zagospodarowanie i koszty obsługi administracyjnej systemu.

- O ile powstanie ITPO przyczyni się do obniżenia kosztów zagospodarowania i unieszkodliwiania odpadów, tak na samą kwestię stawki odbioru odpadów komunalnych zaproponowana przez firmę wywozową budowa instalacji nie ma istotnego wpływu - konkluduje prezydent w odpowiedzi na powyższe pytanie posła.

Bartłomiej Kawalec