Kryzys w komisach. Wysokie ceny i coraz mniej porządnych samochodów
Sytuacja pandemiczna mocno wpływa na handel używanymi samochodami w Bielsku-Białej. Sprawa wydaje się mieć kontekst nie tylko lokalny, ale również międzynarodowy. Bielszczanie z obawy przed niepewnym jutrem nie chcą zmieniać auta, a pojazdów używanych jest coraz mniej, dlatego ceny idą w górę. - Za te same modele trzeba czasem zapłacić nawet kilka tysięcy więcej. Na rynku niemieckim czy włoskim nie ma na tę chwilę dobrych samochodów, więc te, które już do Polski trafiły są droższe - usłyszeliśmy w komisie. Nie najlepiej idzie też produkcja nowych.
Większość samochodów poruszających po drogach w Bielsku-Białej pochodzi z odzysku. Niestety, osoby planujące w najbliższym czasie zakup czterech kółek mogą się rozczarować - ceny aut używanych idą w górę. Przyczyną jest m.in. rosnący kurs euro oraz malejąca liczba porządnych pojazdów sprowadzanych z krajów zachodniej Europy.
Sprzedaż była przerażająco niska
Przedsiębiorcy zajmujący się w Bielsku-Białej handlem używanymi samochodami są zgodni - sytuacja pandemiczna mocno wpłynęła na branżę motoryzacyjną. Zmienia się nie tylko dostępność pojazdów i ich ceny, ale również preferencje klientów. Ceny niektórych modeli poszły nawet o kilkanaście procent w górę.
- Tendencja zwyżkowa jest bardzo widoczna w porównaniu do tego, co było jeszcze rok lub dwa lata temu. Za te same modele trzeba czasem zapłacić nawet kilka tysięcy więcej. Na rynku niemieckim czy włoskim nie ma na tę chwilę dobrych samochodów, więc te, które już do Polski trafiły są droższe. Obecnie bardzo trudno znaleźć przyzwoity samochód za granicą. Sytuacja na pewno nie jest normalna. Podczas kolejnych lockdownów sprzedaż była przerażająco niska - powiedział portalowi przedstawiciel jednego z wiodących komisów samochodowych w Bielsku-Białej.
Z podobnymi opiniami spotkaliśmy się w kilku innych komisach. Zdaniem pośredników, obecnie ludzie po prostu boją się zmieniać samochody. Powodem zastoju jest niepewność jutra. Niektórzy już stracili pracę, inni mają mniejsze dochody, kolejni zaciskają pasa i po to, by mieć poczucie bezpieczeństwa nie chcą ponosić kosztów zbędnych inwestycji. Jeśli już do zakupu dochodzi, to według innych niż dotąd preferencji i oczekiwań klientów.
Euro stoi niesamowicie wysoko
- Szukają tańszych samochodów, takich do 20 tys. zł. Oczekują też przede wszystkim ofert samochodów ekonomicznych, które mało palą. Najlepiej napędzanych benzyną, to z kolei wynika pewnie z problemów, jakie mogą wyniknąć z posiadania diesla. Królują w tej chwili małe miejskie autka. Kupno używanego pojazdu to też jakieś ryzyko - czy będzie awaryjny, ile będzie kosztować jego użytkowanie. Ludzie nie chcą teraz tego ryzyka podejmować - usłyszeliśmy w komisie.
Jak się okazuje, pogorszenie sytuacji na rynku samochodów używanych to również konsekwencja tańszej złotówki i rosnącego kursu euro, a także problemów, z którymi spotykają się osoby podróżujące za granicę w celu importu pojazdów.
- Euro stoi niesamowicie wysoko, to swoją drogą. Ale największy problem to chyba przekraczanie granic. W Niemczech jest bardzo dużo kontroli, trzeba kombinować. Każdy ma swoje sposoby, ale jest ciężko. Tej zimy nie wróciłem do domu na Wigilię, bo utknąłem w kilkukilometrowym korku - powiedział inny przedsiębiorca.
Tańsze marki z uboższym wyposażeniem
Również w kwestii samochodów nowych sytuacja zmieniła się diametralnie, gdyż poza mniejszym popytem są problemy w branży motoryzacyjnej. - Drastycznie brakuje części, głównie elektroniki. Będzie przestój. Z końcem miesiąca prawdopodobnie pracownicy będą mieli prawie tydzień wolnego. Wiemy, że w innych zakładach jest podobnie - informuje Wanda Stróżyk, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Fiat Auto Poland.
Jak sytuację oceniają dealerzy bielskich salonów? Oni również zauważają skutki pandemii. Sprzedaż idzie najgorzej od wielu lat. Jeśli już, to chętniej kupowane są tańsze marki, z nieco uboższym wyposażeniem, za to mniej kosztowne w eksploatacji. Najlepiej zdają się sprzedawać samochody z segmentu B, czyli auta miejskie, i to raczej wyprzedażowe.
Adam Kanik
Oceń artykuł:
22 15
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Komentarze 50
Podziękujcie "eko" normom Euro i wysokiemu podatkowi vat.
Niestety, jesteśmy zbyt biednym społeczeństwem na szklane domy serwowane nam z Brukseli.
UE to dobry twór gospodarczy, ale ktoś przedobrzył i zrobiła się z tego utopia ideologiczna.
Z tą różnicą, że kiedyś było drogo ale dobrze. Normalne silniki bez wciskania elektronianiek i innych zbędnych gadżetów w stylu podświetlenie ambientowe wnętrza. A dzisiaj?
Używane dziady za 4000 euro to maks na co stać dumnych Europejczyków
Nowym Mercedesem , czy tylko nową Skodą za " gotówkę " ?
A jeśli zrobią tak jak piszesz to będzie ich więcej jak za komuny.
Gdyby to komisowe środowisko grało uczciwie i plewiło oszustów to przeciętny Kowalski by u nich kupował.
Wystarczy zauważyć jedną rzecz , skoro auto przywiezione z Niemiec stan igła itd jest Sporo tańsze niż to samo w Niemczech to odpowiedz dla każdego logicznie myślącego jest jasna...
Nie można też jeździć do hoteli i za granicę. Auta mniej są potrzebne.
A rok temu pis w obawie przed koronawirusem zamknął lasy.
Dobrze mówić wiejskim krezusom, którzy dostali kawałem ziemi po rodzinie.

Klauzula informacyjna ›