W szpitalu nie ma konfliktów lekarzy z dyrekcją. Oświadczenie władz Bielska-Białej
- Tylko jeden lekarz został zwolniony z Beskidzkiego Centrum Onkologii-Szpitala Miejskiego w Bielsku-Białej. Nieprawdziwe są także informacje o likwidacji oddziału medycyny paliatywnej - odpowiada Urząd Miejski na wpis w mediach społecznościowych senator i lekarz placówki Agnieszki Gorgoń-Komor. Miasto zaprzecza także, by w szpitalu dochodziło do konfliktów kadry lekarskiej z dyrekcją.
Lekarze odchodzą z BCO-SM, bo są skonfliktowani z dyrekcją szpitala - twierdzi senator Agnieszka Gorgoń-Komor. Lekarz kardiolog zatrudniona w placówce wylicza, że sprawa dotyczy 25 lekarzy, których zwolniono, złożyli wypowiedzenia albo - w różny sposób - zostali do tego zmuszeni przez dyrekcję. - Najpierw była likwidacja neurologii, później medycyny paliatywnej, teraz zwalniają się lekarze z onkologii i patomorfologii - pisze w mediach społecznościowych - pisaliśmy wczoraj w artykule TUTAJ.
Naturalna rotacja pracowników
Dziś do sprawy odniosło się Miasto, które jest organem tworzącym BCO-SM. W przesłanym do redakcji oświadczeniu czytamy, że w BCO-SM „zatrudnionych jest obecnie około tysiąca osób”. - W tym kontekście podana przez Panią Senator liczba 25 lekarzy, którzy odeszli z pracy w naszym szpitalu nie ma wpływu na jego prawidłowe funkcjonowanie. Tym bardziej, że wspomniani medycy nie zrezygnowali z pracy jednocześnie, ale na przestrzeni ostatnich kilku lat, a na ich miejsce zatrudnieni zostali inni specjaliści.
- Mamy nadzieję, że w stwierdzeniu, iż „z BCO znika doskonała kadra medyczna” nie ma wartościowania lekarzy i sugestii, że lekarze, którzy zastąpili tych, którzy już w BCO nie pracują posiadają mniejsze umiejętności i gorsze kwalifikacje. Chcemy z całą stanowczością stwierdzić, że rotacja pracowników, która jest naturalna w placówkach służby zdrowia nie ma w przypadku naszego szpitalu żadnego wpływu na poziom świadczonych usług - brzmi komunikat władz Bielska-Białej.
- Z naszych informacji wynika, że żaden z 25 lekarzy, o których pisze Pani Senator - poza jednym przypadkiem - nie został zwolniony, ani do zwolnienia nie był zmuszony. Jeśli jest inaczej oczekujemy konkretnych przykładów Spora część spośród medyków, którzy odeszli z BCO to lekarze, którzy chcieli rozwijać swoje zawodowe kariery i którzy pełnią teraz w innych placówkach służby zdrowia m.in. funkcje ordynatorów - czytamy.
Nie ma planów zamknięcia oddziału
Miasto zaprzecza, by likwidowany był Oddział Medycyny Paliatywnej. - Oddział cały czas funkcjonuje i nie ma żadnych planów jego zamknięcia, ani ograniczenia działalności. Co więcej w ostatnim czasie oddział ten zwiększył liczbę łóżek z 20 do 26 i dodatkowo objął domową opieką paliatywną około stu pacjentów. Nieprawdziwa jest również informacja o konfliktach personelu z dyrekcją szpitala. Jeśli były w ostatnich latach jakieś nieporozumienia to dyrekcja natychmiast je wyjaśniała podczas spotkań z pracownikami. W niektórych brali także udział Pani Senator i Prezydent Miasta. Nigdy natomiast nie było sporów, które miałyby finał w Izbie Lekarskiej, Państwowej Inspekcji Pracy lub innym organie, który rozstrzyga tego typu konflikty.
Władze Bielska-Białej „dziwi stwierdzenie, że Pani Senator zrezygnowała z funkcji zastępcy ordynatora Oddziału Kardiologii i Kardioonkologii, gdyż nie chce być kojarzona z decyzjami dyrekcji. Zastępcy ordynatorów nie są przedstawicielami dyrekcji i nie ponoszą takiej odpowiedzialności za funkcjonowanie szpital, jak dyrekcja, a w związku z tym trudno, by byli z jej decyzjami kojarzeni”.
- Zgadzamy się z Panią Senator w jednej zasadniczej kwestii. BCO zawsze szczyciło się doskonałą kadrą medyczną. Uważamy jednak, że mówienie o tym w czasie przeszłym jest dla szpitala krzywdzące. BCO wciąż szczyci się fachową, profesjonalną kadrą. Równocześnie wyrażamy swoją wdzięczność dla Pani Senator za wszystko co robiła i robi nadal dla naszego szpitala. Jesteśmy bowiem przekonani, że wszystkie jej działania - tak samo jak nasze - mają na celu jeden zasadniczy cel, którym jest dobro pacjentów - brzmi oświadczenie.
bak
Oceń artykuł:
39 44
Nie ma jak to być utopioną przez kolegów z własnej partii. Partii, którą nie raz broniło się własną piersią.
Natomiast do Bielszczan poszedł sygnał:
Nic się nie stało.
Bielszczanie nic się nie stało.
Taka retoryka jest nam znana już we wszystkich dziedzinach życia na wszelkich szczeblach polityki.
Szkoda, że mecze rozgrywają zazwyczaj dwie drużyny o różnych odcieniach kłamstw, a człowiek ma bardzo ciężko rozróżnić fakty od fikcji. Oby dziennikarze jak najczęściej stawali na wysokości działania.