Lilianka Macura z Czechowic-Dziedzic przeszła już dwie skomplikowane operacje ortopedyczne, które uratowały jej rączki i poprawiły stan nóżek. Trzecia ma sprawić, że uda się wyprostować nóżki trzylatki i zapewnić jej normalne życie.

Zespół TAR, z którym Lilianka przyszła na świat charakteryzuje się m.in. nieprawidłową budową nóżek. Gdy zaczęła stawiać pierwsze kroki, pod ciężarem jej ciała nóżki zaczęły się krzywić w zastraszającym tempie. Konsultacja tego przypadku z kilkoma polskimi ortopedami nie przeniosła żadnego rezultatu. Żaden lekarz nie przedstawił planu leczenia oraz nie podał przyczyny.

- Doktor Dror Paley ze Stanów Zjednoczonych podjął się tego wyzwania. Przyznał jednak, że choć regularnie w swojej karierze spotyka się z dziećmi z zespołem TAR, to przypadek Liliany jest bardzo ciężki. Skrzywienie nóżek było tak duże, że choć operacja przyczyniła się do ogromnej poprawy ruchowej, to do pełnego wyprostu nóżek konieczne jest przeprowadzenie jeszcze jednego zabiegu rekonstrukcji więzadeł oraz elewacji kłykci kości piszczelowych, który został wyceniony na ponad 300 tys. zł - przybliża Ewelina Macura, mama dziewczynki.

Można pomóc w sfinansowaniu operacji czechowiczanki, przekazując wpłaty za pośrednictwem portalu Siepomaga.pl (www.siepomaga.pl/lilkamacura). Liliankę można również wspierać, biorąc udział w aukcjach charytatywnych prowadzonych na facebookowej grupie pod nazwą „Licytacje dla Lilianki z zespołem TAR”. Dziewczynka jest podopieczną bielskiej fundacji Pomaluj Nasz Świat i można jej też przekazać 1 procent podatku.

Całą historię zmagań Lilianki z chorobą można przeczytać w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”. E-wydanie lokalnego tygodnika jest dostępne TUTAJ.

MK

Foto: z archiwum rodzinnego