Długi czas oczekiwania na ambulans. Szokujące statystki pogotowia
Ponad 3,1 tys. wyjazdów zespołów ratownictwa medycznego zrealizowało w marcu Bielskie Pogotowie Ratunkowe. Według danych BPR, od momentu przyjęcia wezwania przez dyspozytora do wyjazdu karetki upływają średnio 73 minuty, choć jeden z pacjentów na przyjazd karetki musiał czekać blisko 10 godzin.
W marcu 2021 Bielskie Pogotowie Ratunkowe wykonało aż 3158 wyjazdów. Przerażające są statystyki czasu, jaki upływa od momentu przyjęcia wezwania przez dyspozytora do wyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, który w swoim założeniu ratować ma ludzkie życie. W marcu pacjenci musieli czekać na ambulans średnio 73 minuty, a niechlubny rekord wynosi... 9 godzin i 54 minuty.
Problemem jest wciąż długi czas przekazywania pacjenta na oddział szpitalny. W marcu czynność ta trwała średnio blisko 48 minut, choć odnotowano przypadek, gdy jeden z zespołów oczekiwał pod szpitalem ponad dziewięć godzin. Przyczyną zwłoki jest m.in. wysyłanie karetek do odległych szpitali, np. w województwie opolskim lub w Małopolsce. W tym czasie ambulans jest wyłączony z systemu ratownictwa i nie może jechać do kolejnego, często już oczekującego wezwania.
Dlatego w naszym regionie w zdarzeniach zagrażających życiu wielokrotnie interweniowało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Tak było m.in. 11 marca, gdy śmigłowiec lądował w Czechowicach-Dziedzicach do zasłabnięcia 82-letniej kobiety. 24 marca LPR został zadysponowany do zatrzymania krążenia u 63-letniego mężczyzny w Janowicach, ale ostatecznie na miejscu zjawił się kołowy zespół ratownictwa medycznego. Pogotowiu coraz częściej pomagają strażacy.
W Bielsku-Białej i powiecie bielskim standardowo działa 12 zespołów ratownictwa medycznego. Jedna specjalistyczna (z lekarzem) i dwie podstawowe stacjonują w BPR przy ul. Emilii Plater, po jednym zespole „P” działa przy Leszczyńskiej i Wapienickiej (jednostki PSP). Karetki z lekarzem stacjonują także w Szczyrku i Kobiernicach. Karetki podstawowe znajdują się jeszcze w Czechowicach-Dziedzicach (dwie) oraz po jednej w Jasienicy, Wilkowicach i Pisarzowicach. W ostatnich tygodniach dyrekcja wspólnie z ratownikami dodatkowo uruchomiła dwa ambulanse „P”.
bak
Oceń artykuł:
8 19Komentarze 13
– Tak naprawdę na świecie nie ma żadnych wiarygodnych danych dotyczących amantadyny i oddziaływania na COVID-19. To nie jest kwestia już tylko Polski, że Polska nie prowadziła badań nad amantadyną w przypadku COVID-19. Nie ma na świecie żadnych potwierdzonych danych, badań klinicznych dotyczących używania amantadyny. To w naszym kraju panuje takie przekonanie, że na siłę powinniśmy jak najszybciej, z początkiem COVID-u, wdrażać badania nad amantadyną - Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ministra zdrowia w Radiu Plus.
Gdzie statystyka porównawcza ile zgonów na covid a ile z braku opieki medycznej?! Ze znajomych lekko 30os miało covid nikt nie zmarł, za to w najbliższej rodzinie pochowaliśmy 4osoby z powodu zamknięcia służby zdrowia! Ludzie umierają z blachach powodów a ci w zaparte covid i covid!!! Pozostaje tylko butelka z Pb i na ulice!!! Póki jeszcze mamy siłę wyjść

Klauzula informacyjna ›