- Życie bez uczuć byłoby trudne do wyobrażenia, ale często mówię przewrotnie, że najlepiej działoby się wówczas, gdyby ludzie rozmnażali się przez podział albo przez pączkowanie. Wtedy nie byłoby dramatów, rozwodów, przemocy w rodzinie ani sierot. Z Juliuszem Wątrobą o jego wieloletniej pracy twórczej, źródłach autorskich inspiracji i spojrzeniu na współczesny świat rozmawia Zbigniew Lubowski.

Pięćdziesiąta bodaj książka z Pańskimi utworami literackimi nosi tytuł „Pospiesznym do miłości”. Dlaczego pospiesznym, a nie osobowym?

- Książka zawiera zbiór opowiadań o uczuciach. Historyjki nie są ze sobą powiązane pod względem fabularnym. Wszystkie dotyczą jednak miłości, która odgrywa istotną rolę w życiu każdego z nas. Warto się spieszyć do miłości, bo nagle może ona odjechać w siną dal, bez szans na powrót.

Miłość to chyba Pańska specjalność zawodowa, bo rozliczne wiersze i opowiadania Juliusza Wątroby miały dotąd uczuciowe zabarwienie.

- Życie bez uczuć byłoby trudne do wyobrażenia, ale często mówię przewrotnie, że najlepiej działoby się wówczas, gdyby ludzie rozmnażali się przez podział albo przez pączkowanie. Wtedy nie byłoby dramatów, rozwodów, przemocy w rodzinie ani sierot. W historii ludzkości zdarzyło się przecież mnóstwo wojen i bezsensownych konfliktów, które wybuchały tylko z powodu chorej, zaborczej czy niespełnionej miłości. Wystarczy choćby przypomnieć wojnę trojańską o piękną Helenę.

W którym momencie życia rozpoczęła się Pańska literacka przygoda?

- Jeszcze nie umiałem pisać, a już układałem różne wierszyki. Skąd się to u mnie wzięło? Myślę, że zadecydowały wpływy rodzinne. W domowym archiwum mam stary zeszyt prowadzony przez mojego ojca zesłanego podczas wojny do Niemiec na roboty przymusowe. W zeszycie są jego młodzieńcze wiersze. Myślę, że po Ojcu odziedziczyłem liryczne spojrzenie na świat, a po dziadku Teofilu ze strony Matki - skłonności satyryczne. Warto mieć dwa skrzydła - jedno liryczne, a drugie - satyryczne, bo wtedy można latać!

Całą rozmowę z Juliuszem Wątrobą można przeczytać w „Kronice Beskidzkiej”. Świąteczne, liczące 112 stron wydanie lokalnego tygodnika jest już dostępne w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

ZL

Foto: Zbigniew Lubowski