Grzęzawisko zamiast drogi! Kilkadziesiąt osób odciętych od świata
Z pewnością nie jest to ścisłe centrum Bielska-Białej, ale jednak miasto. Nie mieszka tu jedna osoba ani dwie, lecz kilkadziesiąt. Zamiast drogi prowadzącej do posesji, mają jej namiastkę, która po ulewach zamienia się w błotny szlak. Dojechać można tylko autami terenowymi, a dojść - w kaloszach.
Od wielu lat mieszkańcy budynków przy ul. Lisiej w Bielsku-Białej walczą o to, by do ich posesji ktoś wykonał drogę. Taką z prawdziwego zdarzenia. Nie musi to być „autostrada”, ale przynajmniej droga, którą da się przejechać samochodem osobowym, a nie terenówką.
- Teren, na którym jest ten odcinek ul. Lisiej, należy do dwóch prywatnych osób, które tu nie mieszkają oraz do Lasów Państwowych. Po deszczu ta droga to jedno wielkie, gliniane bagno. Nie ma najmniejszych szans, by ją pokonać samochodem osobowym, a i nie każde auto terenowe tu sobie poradzi, dlatego nasze samochody zostawiamy dużo poniżej naszych domów. Idąc pieszo, musimy korzystać z prywatnej łąki, tu jest mniej błota i nierówności, ale to mniejsze zło, i po deszczu także potrzebne są kalosze. Wiele razy prosiliśmy jednego z bielskich radnych o pomoc w utwardzeniu drogi, obiecywał parę razy, ale jak na razie nic się nie zmieniło. Jak było błoto po deszczu, tak jest nadal, za każdym razem gdy pada - opowiada pani Ewa. - Do budynków położonych niedaleko lasu nie dojedzie ani auto osobowe, ani ambulans, ani śmieciarka - wszystkie grzęzną w błocie. Kubły ze śmieciami musimy transportować poniżej naszych domów, tam gdzie auta mogą dojechać - dodaje.
Więcej o problemach, z którymi zmagają się mieszkańcy ul. Lisiej można przeczytać w nowym, podwójnym (świątecznym!) wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”, które ukaże się w czwartek. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
bb
Foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
10 32Komentarze 33
-Wybudujmy sobie domek pod lasem bo tu ładnie.
-No ale drogi nie ma.
-No i co z tego? Jak wybudujemy to miasto nam zrobi podjazd pod sam dom i wybrukuje przed domem.
Przecież to, że tam nie ma drogi to wiedzieli jak kupowali (budowali) sobie w tym miejscu domy. Przypomina mi to tych roszczeniowców co kupowali tańsze działki koło lotniska a teraz by chcieli żeby im samoloty nad domem nie latały.
Chciało się tanią działkę pod lasem, to się cieszcie, że macie
Skoro tam mieszka kilkadziesiąt osób to niestety solidarnie muszą wyłożyć po 500zł każdy i zrobić drogę.
Raz a porządnie.

Klauzula informacyjna ›