Osiemnaście zgromadzeń będących następstwem orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji odbyło się w ub. roku w Bielsku-Białej. Zdaniem policji, wszystkie były spontaniczne. Z taką oceną sytuacji nie zgodził się m.in. radny Andrzej Gacek z PiS, który na wczorajszej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej przekonywał, że manifestacje były zorganizowane.

Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej przyjęto sprawozdanie z działalności Komendanta Miejskiego Policji w Bielsku-Białej oraz wysłuchano informacji o stanie porządku i bezpieczeństwa publicznego na terenie miasta i powiatu bielskiego. Znaczna część dyskusji poświęcona była zgromadzeniom, jakie miały miejsce jesienią po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Zdaniem bielskiej policji, odbyło się 18 zgromadzeń spontanicznych, w ich trakcie ujawniono 76 wykroczeń.

Jak mówił inspektor Krzysztof Herzyk, podczas manifestacji było bezpiecznie, nie odnotowano żadnych przestępstw, a wykroczenia dotyczyły głównie braku maseczek. Z oceną policji, że zgromadzenia organizowane były spontanicznie polemizowali radni Andrzej Gacek i Barbara Waluś z klubu PiS. Ich zdaniem, manifestacje w Bielsku-Białej miały organizatorów. Radna Waluś przekonywała, że jednego dnia w proteście Strajku Kobiet uczestniczyło nawet 10 tys. osób.

W odpowiedzi szef bielskiej policji zwrócił uwagę, że sądy, powołując się na zapisy dotyczące zasady wolności zgromadzeń zagwarantowanej w Konstytucji RP, bardzo często odrzucają wnioski o ukaranie osób biorących udział w manifestacjach. Pod koniec dyskusji z podziękowaniami do komendanta zwrócił się Dariusz Michasiów. - Dziękuje, że nie biliście pałkami teleskopowymi, nie pryskaliście gazem, nie wykręcaliście rąk - mówił radny.

bak