Wraca groźba wycięcia kilkudziesięciu ponad 120-letnich drzew wzdłuż linii kolejowej w centrum Bielska-Białej. Na początku grudnia ub. r. do Urzędu Miejskiego wpłynął wniosek PKP w tej sprawie, ale gmina wystąpiła do SKO o wyznaczenie organu zastępczego, który podejmie decyzję. Na problem zareagowała Rada Osiedla Śródmieście Bielsko, która wystosowała pismo do ministra rolnictwa Grzegorza Pudy. Dlaczego akurat do niego? To właśnie minister Puda był jedną z tych osób, które w niedalekiej przeszłości skutecznie zablokowały wycinkę drzew za Teatrem Polskim.

Okazuje się, że blokada masakry starodrzewu w centrum Bielska-Białej była tylko odroczeniem wyroku (o planach wycinki pisaliśmy obszernie m.in. w artykułach PKP kończą liczyć drzewa do wycinki. Teatr Polski zagrożony osuwiskiem? oraz Wielkiej wycinki koło teatru nie będzie! Społecznicy postawili na swoim). Teraz Rada Osiedla Śródmieście Bielsko liczy na ponowne wsparcie ministra Grzegorza Pudy, oczekując tym razem definitywnego załatwienia sprawy i zabezpieczenia drzew. Kopia pisma trafiła na biurko prezydenta Jarosława Klimaszewskiego.

Trzeba pogodzić interesy PKP i miasta

W piśmie zaproponowano kilka rozwiązań, które mogłyby pogodzić interesy PKP i miasta. Pierwszy pomysł, to przeprowadzenie kompleksowego badania stanu drzew, a w ślad za nim ich skatalogowanie i objęcie stałym nadzorem oraz opieką dendrologów i arborystów. Taka wiedza miałaby ograniczyć możliwość niekontrolowanego i niebezpiecznego dla infrastruktury kolejowej łamania się uschniętych lub uszkodzonych konarów.

- Jednym z możliwych sposobów trwałej ochrony najcenniejszego starodrzewu - piszą przedstawiciele Rady Osiedla Śródmieście Bielsko - byłoby uzupełnienie projektu centrum przesiadkowego w rejonie dworca głównego PKP, którego rewitalizację jak wiemy Miasto przewiduje w perspektywie kilku lat, o elementy osłony torowiska przed i za bielskim tunelem kolejowym, z użyciem lekkiej, ażurowej konstrukcji, której wzniesienie nie ingerowałoby w system korzeniowy drzew, a chroniłby tory kolejowe i inne urządzenia towarzyszącej infrastruktury przed ewentualnym upadkiem konarów.

Drzewa zostały przebadane przez bielską Pracownię Architektury Krajobrazu Januszówka, której właściciel Przemysław Janusz jest wykładowcą w jedynej w Polsce, a działającej właśnie w Bielsku-Białej Szkole Dendrologii i Arborystyki. Wszystkie skatalogowano i opisano pod kątem ich stanu. Wydano też zalecenia dotyczące ich pielęgnacji.

Wycinka zgodnie z ustawą

- Nie wszystkie drzewa są w dobrym stanie, niektóre faktycznie należy wyciąć - mówi Przemysław Janusz, architekt krajobrazu. - Po to właśnie robi się badanie dendrologiczne, aby zapobiegać i pielęgnować. Uczę swoich studentów, kursantów, że należy zważyć ryzyko i wartość. Ryzyko możemy monitorować, minimalizować. Niektóre z drzew rosnących przy teatrze mają cechy drzew pomnikowych. Niewątpliwie poprawiają komfort życia i zdrowia mieszkańców, to wartość nie do przecenienia. Drzewa dają cień, obniżają temperaturę w upalne dni, chronią od smogu, łagodzą stres, regulują stosunki wodne, mają ogromną wartość jako siedlisko gatunków chronionych. Są również częścią istniejącej architektury miasta.

Dlaczego PKP chcą usunąć drzewa rosnące w centrum Bielska-Białej od ponad stu lat? Umożliwia im to ustawa, która nie uwzględnia specyfiki miasta. Gdyby działać zgodnie z przepisami (rozporządzenie z 4.10.2019 r. Dz.U. poz. 2061), to drzewa i krzewy powinny zostać wycięte i wykarczowane w odległości sześciu metrów od nasypu przy torowisku. Wycinka sięgnęłaby zatem niemal fontanny przed Teatrem Polskim. Ale bielscy urzędnicy stoją murem za tym, aby drzewa zachować.

W interesie bielszczan jest monitorowanie sprawy, odraczanie jej do momentu aż zostanie pozytywnie załatwiona poprzez nowelizację przepisów. Drzewa łatwo jest wyciąć, łatwo pozbyć się naturalnej, zielonej bariery chroniącej mieszkańców od dobiegającego z torowiska hałasu. Łatwo wyciąć drzewa rosnące tutaj nawet po 120 lat, które mają niepodważalne walory estetyczne, upiększają teren przy torowisku. Łatwo jest doprowadzić do oszpecenia miasta jednym podpisem. Być może za jakiś czas zmienią się przepisy, ale może być już wtedy za późno.

Agnieszka Ściera-Pytel

Wizualizacja: Teatr Polski w Bielsku-Białej