Przekroczenie dopuszczalnej masy startowej, a także brak decyzji o przerwaniu startu był przyczyną wypadku samolotu RWD-5R po pikniku lotniczym we wrześniu 2018 roku. Statek powietrzny po wzniesieniu zahaczył o tablicę informacyjną oraz znak drogowy, a następnie runął w zarośla u zbiegu ul. Zwardońskiej i Lotniczej. Raport w tej sprawie kilka miesięcy temu przedstawiła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, ale dokument dotychczas nie ujrzał światła dziennego.

- Raport jest dokumentem prezentującym stanowisko Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych dotyczącym okoliczności zdarzenia lotniczego, jego przyczyn i zaleceń dotyczących bezpieczeństwa, który został sporządzony na podstawie informacji znanych w dniu jego sporządzenia (…). Badanie zdarzenia prowadzone było jedynie w celu zapobiegania wypadkom i incydentom w przyszłości w oparciu o obowiązujące przepisy prawa międzynarodowego, Unii Europejskiej i krajowego. Komisja nie orzeka co do winy i odpowiedzialności - to wstęp do raportu.

Z powodu deszczu do pokazu nie doszło

Do wypadku samolotu RWD-5R doszło 1 września 2018 ok. godz. 18.45 (o zdarzeniu informowaliśmy w artykule Wypadek na bielskim pikniku lotniczym. Samolot runął na ziemię - foto). Kilka godzin wcześniej samolot przyleciał na piknik lotniczy w Bielsku-Białej, aby wziąć udział w pokazie. Dowódcą statku powietrznego był 59-letni pilot posiadający ważne uprawnienia i orzeczenie lotniczo-lekarskie. Jego nalot ogólny na samolotach wynosił ok. 1200 godzin. Samolot posiadał niezbędną dokumentację techniczno-eksploatacyjną i był zdatny do lotu. Ze względu na opady deszczu do pokazu nie doszło. Po zakończeniu pikniku pilot podjął decyzję o powrocie na lotnisko w Łososinie-Dolnej k. Nowego Sącza.

W raporcie PKBWL czytamy, że po zatankowaniu 82 litrów paliwa samolot zakołował na pas startowy. Po wykonaniu próby silnika, posiadając w zbiorniku ok. 120 l paliwa, rozpoczął rozbieg do startu. - W trakcie rozbiegu na miękkiej nawierzchni trawiastego pasa startowego samolot po kilkukrotnym odbiciu się w ok. połowie długości pasa startowego oderwał się na dłuższą chwilę.

Ustalono także, że po kilku sekundach lotu nastąpiło przyziemienie na długości około ¾ pasa startowego i ponowne oderwanie się od ziemi. - Pilot jednak nie przerwał startu i na małej prędkości kontynuował lot na wysokości ok. 2 metrów. Samolot przeleciał nad ogrodzeniem lotniska i uderzył prawym kołem w tablicę informacyjną stojącą przed drogą. Następnie samolot uderzył golenią prawego podwozia w znak drogowy stojący za drogą - czytamy w opisie przebiegu wypadku.

Pilot i pasażer opuścili kabinę

Kolizja spowodowała spadek prędkości i zmianę kierunku lotu. Samolot rozpoczynając obrót w prawo, uderzył prawym skrzydłem i tylnym kołem podwozia w metalowe słupki znajdujące przy drodze. Następnie spadł na skupisko krzewów znajdujące się 70 metrów za ogrodzeniem lotniska i zatrzymał się na kierunku o ok. 240 st. w prawo względem kierunku startu. Pilot i pasażer w trakcie zdarzenia nie odnieśli obrażeń ciała i samodzielnie opuścili kabinę. Pilot był trzeźwy.

Zgodnie z dokumentacją, samolot RWD-5R przy dopuszczalnym ciężarze 750 kg musi mieć ok. 290 metrów rozbiegu z nawierzchni trawiastej. Aby osiągnąć 15 metrów wysokości, potrzebuje 400 metrów drogi startowej. - Długość pasa startowego lotniska EPBA na kierunku (…) wynosi 510 metrów i była odpowiednia do startu samolotu. Pilot nie wziął pod uwagę tego, że po opadach deszczu lotnisko stało się miękkie, co mogło mieć wpływ na zwiększoną długość rozbiegu.

Pilot nie dokonał obliczeń

Autor raportu zwraca uwagę, że suma masy samolotu, na którą oprócz ciężaru własnego maszyny składa się waga pilota, pasażera, paliwa oraz bagażu, wynosiła 803 kg. - Masa samolotu do startu została przekroczona o ok. 53 kg powyżej dopuszczalnej w IUwL (Instrukcji Użytkowania w Locie - red.) - 750 kg. Pilot przed lotem nie dokonał obliczeń masowych samolotu do startu - czytamy.

We wniosku końcowym podano dwie przyczyny zdarzenia: start do lotu przeciążonym samolotem, a także brak decyzji o przerwaniu startu. Jako tzw. okoliczność sprzyjająca powstaniu zdarzenia wskazano stan nawierzchni lotniska (płyta startowa była nasiąknięta po opadach deszczu). W wyniku wypadku samolot uległ znacznym uszkodzeniom. Fotografie z raportu PKBWL oraz własna.

Bartłomiej Kawalec