Awarie ponad 270 lamp przy 130 ulicach w Bielsku-Białej. Co na to Tauron?
Trzech radnych poświęciło kilka wieczorów, by objechać całe miasto i przygotować listę niedziałającego oświetlenia ulicznego. Teraz wykaz ponad 270 lamp trafi na biurko prezydenta Jarosława Klimaszewskiego. - Niektóre lampy nie świeciły od kilku miesięcy - irytuje się Roman Matyja. Radni oczekują kompleksowego rozwiązania problemu i wykonania audyt oświetlenia.
Na terenie Bielska-Białej działa ponad 19 tys. lamp ulicznych. Właścicielem ok. 70 proc. z nich jest Tauron, pozostałe należą do miasta. Na oświetlenie ulic miasta samorząd wydaje rocznie ok. 8 mln zł. - Mieliśmy liczne zgłoszenia od mieszkańców dotyczące niedziałającego w wielu miejscach oświetlenia ulicznego. Poświęciliśmy każdego dnia kilka godzin wieczorem, by dzielnica po dzielnicy sprawdzić, jak wygląda skala problemu - wyjaśnia radny Roman Matyja z klubu Wspólnie dla Bielska-Białej. W akcję zaangażowani byli także radni Karol Markowski oraz Maksymilian Pryga.
Radni w ciągu ośmiu wyjazdów objechali miasto wzdłuż i wszerz. Efektem ich działań jest stwierdzenie awarii ok. 270 lamp znajdujących się przy ponad 130 bielskich ulicach. - Jak informują mieszkańcy, niektóre nie działają od miesięcy, a tymczasem to do Tauronu należy odpowiedni nadzór nad sprawdzaniem stanu oświetlenia i bieżącym usuwaniem awarii - irytuje się radny Matyja.
Efektem pracy radnych będzie złożenie interpelacji do prezydenta Jarosława Klimaszewskiego. Jedną z propozycji ma być wykonanie audytu oświetlenia ulicznego. - Oczekujemy poprawy zobowiązań firmy Tauron, bo to nie radni i mieszkańcy mają nadzorować niedziałające lampy, a firma, która otrzymuje za to pieniądze. Problemem jest także infrastruktura, która ze względu na wiek, systematycznie psuje się. Tam, gdzie to możliwe, powinniśmy przejść na technologię led - dodaje Roman Matyja.
bak
Oceń artykuł:
101 16Komentarze 39
Co do przechodzenia na oświetlenie ledowe jestem jak najbardziej za, ale znowu paradoks - w najbliższym sąsiedztwie elektrowni oczywiście są stare lampy sodowe, które pamiętają jeszcze chyba czasy kiedy budowano samą elektrownię.
W ogóle po oddaleniu się kilka ulic od Ratusza człowiek ma wrażenie jakby znalazł się w trzecim świecie - ulice i chodniki nieremontowane od początku istnienia, brak koszy na śmieci, które wszędzie się walają. Ale kto by się tym przejmował, ważne że w sąsiedztwie Ratusza i Urzędu Miasta jest w miarę ogarnięte.
Jest gorzej niż w Bielsku.
Może radni by tam też zrobili taki objazd.
Nie tylko brak oświetlenia, zniszczone po wypadkach latarnie nie są wymieniane na nowe. A potem wyglądamy jak miasto, które ( " z biedy" ) skąpi grosza na naprawę oświetlenia ulicznego. Problem w tym że: mieszkańca, gościa turystę nie obchodzi kto zarządza oświetleniem w mieście. Liczą sie efekty. Po co się chwalić przychodami na ponad 1,4 miliarda złotych skoro tak małej wagi sprawy w mieście stwarzają problemy których nie sposób rozwiązać od wielu lat.
Proszę, aby tak jeździli, co miesiąc.
Dodatkowo odnotowując uszkodzenia nawierzchni na bielskich drogach.

Klauzula informacyjna ›