Zagubiony portret bielskiego księcia. Sułkowscy w końcu wrócili do domu ZDJĘCIA
Jest taka pamiątka z dawnych czasów, którą tytularny X książę Bielski Aleksander Sułkowski (1940-2020) darzył szczególnym sentymentem. Jego portret z lat dziecięcych narysowany przez hrabiankę von Czerny zaginął w trakcie wojennej zawieruchy, aby znów odnaleźć się po latach w bardzo nieoczekiwanych okolicznościach. Już wkrótce będzie go można podziwiać na zamku książąt Sułkowskich.
- Jest z tym portretem, który przedstawia księcia Aleksandra Sułkowskiego jako dziecko, związana niezwykła historia. Obraz, jak wiemy, zaginął, a został odnaleziony w latach 70. ub. wieku - mówi Andreas Orczykowski, wykonawca ostatniej woli księcia. - Odnalazła go małżonka księcia w jednym z wiedeńskich antykwariatów. Nie znała wówczas historii portretu. Po prostu, zaglądając na witryny galerii z antykami, zauważyła wizerunek chłopca, który bardzo przypominał jej męża z czasów dzieciństwa. Kupiła go, oprawiła i wręczyła księciu jako prezent na Boże Narodzenie. Później wielokrotnie wspominał, że był to najpiękniejszy prezent, jaki otrzymał. Był do niego tak przywiązany, że nie rozstał się z nim nawet wtedy, gdy była organizowana wystawa poświęcona bielskiej linii książąt Sułkowskich. Życzył sobie jednak, aby po jego śmierci trafił do Bielska-Białej. Tak też się stało - podkreśla nasz rozmówca.
Nieprzyjemne sny małego księcia
Już wkrótce portret będzie można podziwiać na zamku książąt Sułkowskich. - Gdy przywiozłem portrety księcia oraz jego rodziców do Bielska-Białej, usłyszałem od jednej z bliskich mu osób, że w końcu wrócili do domu - dodaje Orczykowski.
To jedna z pamiątek i historii związanych z tytularnym X księciem Bielskim, który zmarł 8 marca 2020 roku w Wiedniu. Takich wspomnień jest jednak znacznie więcej. Z woli księcia opiekuje się nimi Andreas Orczykowski. Jeszcze rok temu książę Aleksander tak wspominał bielski zamek, z którym był emocjonalnie związany: - Przez wiele lat mojego dzieciństwa bardzo często śniłem o zamku. I nie były to przyjemne sny. To nie były sny małego księcia, tylko chłopca wyrwanego nagle i niespodziewanie ze swojego domu, ciepłego i pewnego otoczenia. To był przez stulecia dom moich przodków i tylko przez kilka lat mój dom rodzinny, ale w moim sercu pozostanie on moim domem na zawsze.
Mówił także o swoim ulubionym miejscu w zamku: - To główne schody zamkowe. Tam najbardziej lubiliśmy się bawić, co niekoniecznie podobało się naszej opiekunce i jeszcze mniej naszym rodzicom. Pamiętam, że raz doszło do nieprzyjemnej sytuacji, gdy podczas zabawy niechcący popchnąłem moją siostrę, która upadając, dosyć mocno się zraniła. Od tego czasu był to dla nas teren zamknięty, ale tylko na pewien czas.
Tysiąc pamiątek po księciu
Książę Aleksander Sułkowski był niezwykle interesującą postacią. Tak twierdzą zarówno przyjaciele, jak i ci, którzy go mało znali. Z jednej strony był człowiekiem "starej daty" w sensie wychowania, a z drugiej interesowały go nowinki technologiczne. Gdy koleje losu zaprowadziły go do Wiednia, gdzie mieszkał od lat 70. XX wieku, pracował w firmie Siemens.
- Cenił przyjaźń, uczciwość, prawdomówność. nigdy nie usłyszałem, aby o kimkolwiek mówił coś złego. Był niezwykle towarzyski, miał ogromną łatwość nawiązywania kontaktów - wspomina pan Andreas Orczykowski i podkreśla, że przeglądanie dokumentów i rodzinnych pamiątek po księciu było wzruszające i emocjonujące. Wiele z nich trafiło do Muzeum Historycznego na zamku książąt Sułkowskich. - Tam jest ich miejsce. Mają niezaprzeczalną wartość materialną, ale przede wszystkim są bezcenne z uwagi na historię. Protokół zdawczo-odbiorczy obejmuje ponad 1000 pamiątek - słyszymy.
Musi minąć trochę czasu, abyśmy poznali szczegóły licznych dokumentów podarowanych bielsko-bialskiemu muzeum. Być może doczekamy się wystawy poświęconej rodzinie Sułkowskich. Na pewno ukaże się kolejna książka o historii książęcego rodu, którą przygotowuje dr Grzegorz Madej, badacz książęcej przeszłości, historyk oraz kustosz dyplomowany w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej z siedzibą na zamku książąt Sułkowskich.
Katarzyna Górna-Oremus
Zdjęcia: ze zbiorów Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej, fot. Andrzej Orczykowski
Oceń artykuł:
48 4
Autor: Katarzyna Górna-Oremus
Dziennikarka portalu bielsko.biala.pl







Klauzula informacyjna ›