Wczoraj wieczorem w Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ograniczające możliwość przemieszczania się osób w noc sylwestrową. Zdaniem rzecznika rządu, na mocy nowych przepisów policja będzie mogła karać mandatami osoby łamiące tzw. godzinę policyjną. Odmienne zdanie w tej sprawie mają prawnicy, a nawet niektórzy politycy z obozu Zjednoczonej Prawicy.

W rozporządzeniu Rady Ministrów z 21 grudnia b. czytamy, że „od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze jest możliwe wyłącznie w celu: 1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej 2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego”.

Zdaniem rzecznika rządu Piotra Muellera, na podstawie rozporządzenia policja będzie miała możliwość karania mandatami osób, które łamią nowe przepisy. Innego zdania są prawnicy i część polityków. Jak przekonuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i wiceprzewodniczący Trybunału Stanu, wolność przemieszczania się gwarantują przepisy wyższego rzędu niż rozporządzenie. Aby rozwiązanie wprowadzone przez rządu było skuteczne, musiałby zostać ogłoszony stan klęski żywiołowej.

Podobne zdanie wyraził Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar, który mówi o ograniczaniu praw zawartych w Konstytucji RP. Z tezami rzecznika rządu nie zgadza się także poseł Kamil Bortniczuk z Porozumienia. Polityk wchodzący w skład Zjednoczonej Prawicy ocenił podstawę prawną przepisów jako „bardzo wątpliwą”. Równocześnie zaapelował o odpowiedzialność.

bak