Z komisu w bielskiej galerii handlowej skradziono smartfon o wartości blisko 2 tys. zł. Klient, udając, że chce go kupić, odwrócił uwagę sprzedawcy i zbiegł z urządzeniem. Policjanci podejrzewający, że złodziej będzie chciał odsprzedać łup udali się w rejon innego centrum handlowego. Zawodowy nos ich nie zawiódł.

Mężczyzna obejrzał urządzenie i twierdząc, że chce go zakupić, poprosił o przygotowanie rachunku. Kiedy sprzedawca był zajęty realizacją sprzedaży, nieuczciwy klient skradł telefon i zniknął z galerii. Personel zawiadomił policję, a mundurowi rozpoczęli poszukiwania podejrzanego o kradzież mężczyzny, po którym ślad zaginął.

Na jego trop trafili policyjni wywiadowcy, którzy podejrzewali, że mężczyzna będzie chciał szybko spieniężyć skradziony towar. Sprawdzali po kolei miejsca, które zajmują się obrotem używanym sprzętem GSM. Stróże prawa po niespełna godzinie w rejonie innego bielskiego centrum handlowego trafili na mężczyznę, który odpowiadał rysopisowi. Policyjny nos nie zawiódł. Potwierdziło się, że jest to poszukiwany przez policjantów sprawca kradzieży.

Mężczyzna przyznał się do kradzieży i oddał skradziony smartfon. Po sprawdzeniu 23-latka w policyjnej bazie danych wyszło na jaw, że jest poszukiwany przez sądy i komendy policji z całej Polski. Mężczyzna ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, ponieważ miał do odsiadki kilka wyroków. Po nocy spędzonej w areszcie usłyszał zarzut kradzieży. Grozi mu kara do pięciu lat więzienia. Mężczyzna został doprowadzony do zakładu karnego, a telefon wrócił do prawowitego właściciela.

bb

Foto: Policja