Policja dysponują już ekspertyzą biegłego w sprawie pożaru dziewięciu samochodów Poczty Polskiej, do którego doszło we wrześniu przy ul. Legionów w Bielsku-Białej. Przyczyną pożaru było podpalenie - dowiedział się portal. Straty oszacowano na kilkaset tysięcy złotych.

Do pożaru samochodów zaparkowanych na terenie PKS przy ul. Legionów w Bielsku-Białej doszło nocą z 15 na 16 września. - Zostaliśmy wezwani do pożarów samochodów. Po dojeździe na miejsce okazało się, że pali się osiem pojazdów, a dziewiąty jest nadpalony - relacjonował wtedy st. asp. Piotr Kłaptocz z bielskiej PSP. Pojazdy należały do Poczty Polskiej, która oszacowała straty na kilkaset tysięcy złotych. Wyjaśnieniem okoliczności pożaru zajęła się policja i biegły z zakresu pożarnictwa.

Jak dowiedział się portal, kryminalni dysponują już ekspertyzą biegłego, który ocenił, że do pożaru doszło w wyniku podpalenia. Śledztwo prowadzone jest w sprawie o przestępstwo z art. 288 kk, które zagrożone jest karą do pięciu lat więzienia. Postępowaniem objęto kilka innych pożarów aut, do których doszło we wrześniu. Przy ul. Straconki, Basztowej oraz dwukrotnie na Kazimierza Wielkiego w ciągu kilku nocy płonęło kilka aut. Zdaniem policji, było to celowe działanie podpalacza.

Pod koniec września decyzją szefa bielskiej policji insp. Krzysztofa Herzyka w KMP w Bielsku-Białej utworzono specjalną grupę operacyjno-śledczą, która zajeła się sprawą podpaleń samochodów. Na razie przełomu w ustaleniu tożsamości i okoliczności działania podpalacza nie ma.

bak