Zakończony niedawno kompleksowy remont Bielskiego Centrum Psychiatrii w Bielsku-Białej miał podnieść standardy w placówce, ale jak na razie ułatwia pacjentom ucieczki  - alarmują pracownicy. Niespełna dwa tygodnie temu ze szpitala zbiegł 20-letni pacjent, który został później odnaleziony w drodze na Dębowiec, ale nie był to jedyny tego dnia przypadek ucieczki. Zdaniem personelu, konieczny jest montaż krat w oknach. Ale dyrekcja krat nie chce, bo źle się kojarzą.

Jak dowiedział się portal, 24 listopada w Bielskim Centrum Psychiatrii w Bielsku-Białej miała miejsce nie jedna, a dwie ucieczki pacjentów (o poszukiwaniach 20-letniego pacjenta pisaliśmy TUTAJ). Pacjenci uciekli oknem w sali chorych poprzez uszkodzenie mechanizmu zapewniającego otwarcie uchylne. Sprawa zabezpieczeń stosowanych na tzw. odcinku dolnym oddziału całodobowego jest od dłuższego czasu powodem napięć na linii pracownicy-dyrekcja.

Personel odpowiada za życie pacjentów

W następnych dniach pismo w sprawie zabezpieczeń na oddziale całodobowym trafiło na biurko Lucyny Łagowskiej, dyrektor BCP. Czytamy w nim, że personel niejednokrotnie zgłaszał bezpośrednim przełożonym, że zamontowane w trakcie niedawnej gruntownej modernizacji placówki (patrzy TUTAJ) okna nie są dostosowane do pomieszczeń oddziału. - Ich otwarcie czy uszkodzenie jest bardzo proste i nie wymaga żadnej wiedzy, umiejętności czy specjalnych narzędzi - piszą pracownicy.

- Od początku użytkowania pomieszczeń oddziału całodobowego po zakończonym remoncie tylko przez okno uciekło trzech pacjentów. Trzeba zaznaczyć, że za każdym razem okna były zamknięte, a klamki w oknach były zdemontowane. Wyrażamy swoje głębokie zaniepokojenie obecną sytuacją. Jako osoby bezpośrednio odpowiedzialne za zdrowie i życie pacjentów przebywających w oddziale domagamy się podjęcia przez dyrekcję BCP natychmiastowych i zdecydowanych działań - czytamy.

Personel uważa, że skutecznym środkiem zapobiegawczym będzie montaż odpowiednio gęstych krat we wszystkich oknach wszystkich odcinków oddziału całodobowego (zwłaszcza w odcinku dolnym) oraz dodatkowej kamery, która umożliwi obserwację wejścia do szpitala od strony Izby Przyjęć, a także przeniesienie jednej z kamer, co pozwoli monitorować większy obszar odcinka dolnego i w sposób bezpośredni wpłynie na poprawę bezpieczeństwa pacjentów.

Kraty nie są dobrym rozwiązaniem?

O odniesienie się do zarzutów stawianych przez personel poprosiliśmy dyrekcję BCP. W odpowiedzi zastępca dyrektora Adam Kasperek potwierdził, że zabezpieczenie górnej kwatery okna poprzez mechaniczną blokadę ogranicznika pełnego otwarcia oraz założenie klamek z zamkiem patentowym to zbyt słaba przeszkoda dla pacjentów. - Obecnie zakładane są dodatkowe blokady kotwiczone poza mechanizmem blokady ogranicznika pełnego otwarcia wywietrznika - zapewnia dyrektor.

- Sugestia niektórych pracowników montażu gęstych krat we wszystkich oknach z różnych przyczyn nie jest dobrym rozwiązaniem, bo powodują one złe skojarzenia - przekonuje Adam Kasperek. Dyrekcja rozważa zainstalowanie dodatkowej kamery zewnętrznej przed Izbą Przyjęć, ale sugerowana zmiana lokalizacji kamer na dolnym odcinku oddziału całodobowego - zdaniem dyrekcji - zdubluje tylko pole widzenia wysyłane z kamer oraz pole widzenia wysuniętego w obręb korytarza.

Nie ma porozumienia

Z argumentami dyrekcji nie zgadza się personel. - W innych szpitalach psychiatrycznych stosuje się takie zabezpieczenie, jak montaż krat w oknach, a pomimo tego pacjenci się tam leczą, a z pewnością rzadziej uciekają. Jeśli chodzi o okna, to dyrektor zapomniał dodać, że po ucieczce z 24 listopada wszystkie uchylne kwatery okien zostały przykręcone do ram wkrętami do drewna i utraciły gwarancję producenta - mówi przedstawiciel pracowników, który chce zachować anonimowość.

Porozumienia nie ma także w kwestii montażu i zmiany usytuowania kamer. - Dyrekcja twierdzi, że po zmianie miejsca zamontowania kamer obraz będzie się dublował. Tak, tylko w jednym miejscu, ale za to personel zyska podgląd na dwa miejsca, które teraz nie są objęte dozorem. W tym momencie obraz z kamer również się dubluje i to nie przeszkadza. Niestety, pracownicy nie zostali zapytani o zdanie, kiedy montowano kamery. Wtedy zasugerowalibyśmy, gdzie je zamontować - dodaje pracownik.

Bartłomiej Kawalec