Odkąd zaczął się mroźny czas, bezdomni w Bielsku-Białej nocą gdzieś znikają. Ci, którzy pozostają w swoich miejscach codziennego koczowania nie chcą pomocy.

Przygotowany przez Straż Miejską i pomoc społeczną wielki termos z gorącą herbatą dla osób bezdomnych, po nocnym objeździe miasta pozostał niemal pełny. Większość miejsc, w których tradycyjnie koczują za dnia osoby bezdomne, była pusta. Można się tylko domyślać, że lokatorzy pochowali się w ciepłych klatkach schodowych bielskich spółdzielni mieszkaniowych.

Ci, którzy śpią pod chmurką albo mostem, albo w pozakładowych ruinach nie palą się do przyjęcia pomocy. - Jaka pomoc?! Panie! Nic nie potrzebujemy… Co wy mi możecie pomóc… - irytował się wyrwany ze snu mężczyzna.

Przyglądaliśmy się z bliska pomocowej akcji, w której brało udział dwóch strażników miejskich i pracownik bielskiego MOPS. Fotoreportaż do obejrzenia w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.

KJ

Fot: Kuba Jarosz