MZK sprawdza sprawdzone rozwiązanie. A może darmowa komunikacja miejska?
W wielu polskich miastach już od lat można kupić bilet w autobusie w normalnej cenie czy to za pomocą mobilnego biletomatu, czy też nowoczesnego kasownika. To wygodne i sprawdzone urządzenie ma szansę trafić również do Bielska-Białej. W siedzibie MZK zaprezentowano wczoraj rozwiązanie znane choćby z Wrocławia. Na razie na pół roku trafi do autobusów linii numer 1 i po tym czasie, zależnie od zainteresowania pasażerów, podjęta zostanie decyzja czy zostanie zamontowane we wszystkich pojazdach MZK.
Idea działania jest prosta: na wyświetlaczu wybiera się rodzaj biletu i płaci za niego zbliżeniowo kartą płatniczą. Po potwierdzeniu transakcji jest aktywny i "skasowany". W przypadku kontroli wystarczy przyłożyć kartę do czytnika kontrolera, aby sprawdzić czy bilet połączony z kartą jest aktywny. Z systemem współpracować będą także karty płatnicze "podpięte" pod telefony komórkowe i smartwatche. W trakcie kontroli na urządzenie kontrolera nie będą przekazywane dane karty i jej właściciela, a jedynie token zastępujący dane i służący do weryfikacji.
Utrudniony zakup miesięcznego
W związku z tym, że w okresie testowym będzie można kupić bilet tylko w autobusach linii nr 1, bilety czasowe i miesięczne będą niedostępne. Sytuacja zmieni się jednak, jeśli w przyszłości system obejmie wszystkie linie. Ze względu na bankowe limity płatności kartą zbliżeniową utrudniony może być jedynie zakup pełnego miesięcznego. Oczywiście, dotychczasowe sposoby zakupu i kasowania biletów będą funkcjonować równolegle. Testowane kasowniki mogą porozumiewać się z pasażerami w językach: polskim, angielskim, niemieckim i ukraińskim.
Za wyborem kasowników tego typu przemawia nie tylko wygoda i brak mechanicznych elementów: drukarek czy podajników monet, które jeżdżąc w autobusach ulegają częstym usterkom, ale także koszty zakupu i późniejszej obsługi i transportu gotówki: - Zakup 260 takich urządzeń do każdego pojazdu w naszej flocie będzie kosztował tyle samo co 24 biletomatów stacjonarnych - tłumaczył wiceprezydent Przemysław Kamiński.
MZK nadal obserwuje znaczny spadek liczby pasażerów w związku z sytuacją pandemiczną. Spółka przygotowując się do zmian w rozkładach i kursach, montuje w autobusach zliczarki pasażerów oparte na fotokomórkach. Dzięki nim miasto będzie miało dane liczbowe umożliwiające racjonalne planowanie zmian.
Odpływ pasażerów w pandemii
Odnosząc się do pytań dziennikarzy o budzące emocje podwyżki cen biletów, prezes MZK Hubert Maślanka odpowiedział, że wynikają one głównie ze wzrostu kosztów organizacyjnych komunikacji. Podkreślał, że poprzednie podwyżki cen miały miejsce osiem lat temu. - Bilety w komunikacji miejskiej Bielska-Białej są jednymi z tańszych w Polsce. W ślad za podwyżkami staramy się, żeby komunikacja była jak najbardziej przyjazna i efektywna.
Prezes spółki podkreślał, że przyczyną odpływu pasażerów jest pandemia. Przypomniał sytuację z marca, kiedy twierdzono, że komunikacja publiczna jest generatorem koronawirusa. Hipoteza ta nie potwierdziła się. Badania wskazują, że przy zachowaniu reżimów sanitarnych liczba zakażeń w komunikacji miejskiej jest niewielka. - Nasze autobusy są bezpieczne, sprawdzane i odkażane - przekonywał Hubert Maślanka.
Wiceprezydent Kamiński dodał, że planowane koszty komunikacji zbiorowej wyniosą w przyszłym roku 77,5 mln zł, a wpływy z biletów 23 miliony. Z informacji urzędnika wynika, że bielska komunikacja miejska jest w ogromnej części finansowana przez osoby z niej nie korzystające. Wobec takiej dysproporcji przychodów ze sprzedaży biletów w stosunku do dopłat z budżetu miasta warto zastanowić się nad możliwością wprowadzenia darmowej komunikacji miejskiej i poważnie przeanalizować takie rozwiązanie po ustaniu pandemii i powrocie przedsiębiorstwa do normalnych warunków działania.
Tekst i foto: Piotr Bieniecki
Oceń artykuł:
28 20
Autor: Piotr Bieniecki
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 50
Dlaczego nie ma po wykonaniu transakcji żadnego jej potwierdzenia np. choćby w postaci sms, bo nawet nie piszę o papierowym odpowiedniku?
Dlaczego nikt nie pomyślał o zintegrowanej z różnymi przewoźnikami prepaidowej karty miejskiej/aglomeracyjnej?
Czy są to wymagania na miarę eksploracji geograficznych?
„Nikt kto trzyma jakiś kapitał na koncie nie będzie korzystać z debetówek (przykład problemów z Wrocławia)”
— jaki kapitał? Jakie problemy?
Do zakupu biletu za kilka złotych nie musisz mieć na koncie majątku. Bilet za 3 zł kupisz niezależnie od tego, czy na koncie masz 10 czy 100 tys. zł. (Skądinąd trzymanie 100 tys. zł na koncie osobistym jest mało rozsądne; obecnie depozyty bankowe mają śmiesznie niskie oprocentowanie, a jednak można znaleźć 1% na koncie oszczędnościowym, co od takiej kwoty da 68 zł odsetek miesięcznie.)
Problemy z podobnym systemem we Wrocławiu (przynajmniej te, o których mi wiadomo) nie miały nic wspólnego z „jakimś kapitałem na koncie”. Pisząc coś takiego sugerujesz, że ten rodzaj płacenia za przejazd może się wiązać ze stratą posiadanych na koncie środków, a to nie jest prawdą. We Wrocławiu w bardzo nielicznych przypadkach może się to wiązać z nierozpoznaniem podczas kontroli, że bilet został kupiony — ale testowanego w Bielsku-Białej rozwiązania ten problem nie będzie dotyczył, gdyż tu wszystkie transakcje będą przebiegały w trybie online, opłacony bilet na pewno będzie widoczny na urządzeniu kontrolera.
„W moim rozumieniu uniwersalność i dostępność dystrybucji biletów z automatu polega na tym, iż powinno uwzględniać się inne rozwiązania niż debetówki, smartwatch-e i smartfony np. kartę miejską/aglomeracyjną dla komunikacji publicznej”
— w Londynie, Wrocławiu i wielu innych miastach karta miejska funkcjonowała jeszcze przed wprowadzeniem systemu płatności kartami płatniczymi. Aktualnie rzeczywiście wygląda, że w Bielsku-Białej ten etap przeskakujemy, ale ten model kasownika obsługuje nie tylko karty płatnicze, lecz także karty miejskie. Tak więc wprowadzenie tego rozwiązania w przyszłości ułatwi dodanie możliwości płacenia za bilety kartami doładowywanymi, gdyby podjęto taką decyzję.
I jeszcze jedna uwaga: piszesz o debetówkach, a to oczywiście będzie działało z wszystkimi rodzajami kart płatniczych Visa i Mastercard, także z kartami kredytowymi i przedpłaconymi.
Nikt kto trzyma jakiś kapitał na koncie nie będzie korzystać z debetówek (przykład problemów z Wrocławia). W moim rozumieniu uniwersalność i dostępność dystrybucji biletów z automatu polega na tym, iż powinno uwzględniać się inne rozwiązania niż debetówki, smartwatch-e i smartfony np. kartę miejską/aglomeracyjną dla komunikacji publicznej. Ale o ty ratuszowcy zapomnieli - nie da się!
Ale przede wszystkim, potwierdzenie, czy to z drukarki, czy sms, czy jakiekolwiek inne, nie jest w tym rozwiązaniu potrzebne. Jak widać na zdjęciach, jest tam dostępna opcja „Sprawdź bilet”. W każdej chwili (o ile oczywiście ktoś inny z kasownika w danym momencie nie korzysta) możesz sobie tam bilet „potwierdzić”.
Doładowywana karta miejska wymaga infrastruktury związanej z doładowywaniem i dystrybucją tych kart. Tymczasem zbliżeniowe karty płatnicze (plastikowe lub nawet w telefonach, zegarkach etc.) posiada już bardzo duża część pasażerów; dla niech także wygodniejsze jest, że nie muszą mieć kolejnej karty. W dzisiejszych czasach nawet osoby niepełnoletnie coraz częściej mają możliwość płacenia zbliżeniowego; są też dostępne bardzo proste i bezpłatne pozabankowe rozwiązania (karty prepaid).
Nieliczna część społeczeństwa nie korzystająca z kart płatniczych, ciągle będzie mogła kupować papierowe bilety w kioskach i innych punktach sprzedaży biletów MZK.
Nie rozumiem o jakich „eksploracjach geograficznych” piszesz. Na pewno o to słowo chodziło? Czy po prostu chciałeś błysnąć czymś mądrze brzmiącym, a wyszło jak wyszło...
Co ciekawe chyba autobusie w najgorszym stanie technicznym w bielskim mzk
Całe mzk działa z pomocą wierzy transmisyjnej na Szyndzielni.
„Człowieku GSM w bielskim mzk?”
To właśnie jest odpowiedź dla tych wszystkich prostaczków, co pytają, dlaczego te testy będą tyle trwać.
Nie wiem, czy słyszałeś Internet of things i 5G, już pewna część Bielska-Białej jest zasięgiem pokryta. Testowane jest nowe rozwiązanie, zdziwiło mnie, że kasownik nie ma wbudowanego modułu komunikacji bezprzewodowej, ale to w dzisiejszych czasach nie jest żaden problem, być może bielskie testy uświadomią producentowi, że jednak konieczne jest wbudowanie w kasownik modułu LTE czy nawet 5G. A może zdecydują, że jednak prostszym rozwiązaniem jest wspólny router na wszystkie kasowniki w autobusie (docelowo w takim rozwiązaniu, szczególnie w taryfie przystankowej, kasownik musi być umieszczony przy każdych drzwiach). A może takie rozwiązanie już jest przygotowane do tych testów, tylko jeszcze się tym nie chwalą. W każdym razie w dzisiejszych czasach na terenie miejskim (jak Bielsko-Biała) zapewnienie połączenia to najmniejszy problem, zarówno od strony technicznej, jak i kosztowej.
Na zdjęciu 5 możesz zobaczyć terminal kontrolera oparty na PAX A77 korzystającym z łączności 4G. Tak, GSM, nie żadnej „radiolinii”.
Może za kolejne 20 lat :D
Jest radiolinia do masztu na Szyndzielnię, wystarczy że autobus wiedzie za budynki lub określony teren i lipa. Popatrz na rozkład online gdzie zaznaczone są autobusy, znikają zawsze w tych samych miejscach.
Dodatkowe routery?
Ty znajdź sprawny wyświetlacz w autobusie, który do 13-tej się nie zwiesił a potem możesz marzyć o sprawnych routerach :D
Choć jeśli problemy sprawia obecnie w autobusach używany dostęp do Internetu, to sprawa lekko się komplikuje, kasownik KSM-10 nie ma swojego modułu GSM, tylko kablowy Ethernet, czyli być może konieczna może się okazać instalacja dodatkowego routera pod kasowniki. Ale zapewne właśnie po to są te testy, by te wszystkie problemy rozwiązać.
Przy okazji to testowane w Bielsku-Białej rozwiązanie ma mieć ważną przewagę w porównaniu do wrocławskiego: będzie działało w pełni online (co wymaga połączenia internetowego), dzięki czemu informacja o zakończonej powodzeniem transakcji zakupu biletu na pewno będzie na serwerze, czyli na pewno będą ją też mieli kontrolerzy w swoich urządzeniach. We Wrocławiu zdarza się, że mimo opłacenia przejazdu kontroler nie widzi tego faktu, gdyż kasownik nie zdążył jeszcze przesłać tej informacji.
Taka polityka ma miejsce nie tylko u nas, ale w Europie Zachodniej też.
Władze Bielska wpisują się w bieżący trend.







Klauzula informacyjna ›