Masowa wycinka na Przegibku? Nie, to wyrąb dla dobra drzewostanu - foto
Zaniepokojony Czytelnik zawiadomił portal o ogromnej wycince drzew i obecności ciężkiego sprzętu na szlaku z Przełęczy Przegibek na Magurkę. Z prośbą o wyjaśnienie sytuacji zwróciliśmy się do zarządzającego lasami w tamtym rejonie Nadleśnictwa Bielsko, które zapewnia, że wyrąb dyktowany jest troską o potrzeby drzewostanu.
Czytelnik zwrócił się do portalu z pytaniem, czy masowa wycinka drzew w okolicy Przegibka jest uzasadniona i poprosił o zbadanie sprawy. O wyjaśnienia zwróciliśmy się do odpowiedzialnego za ten las Nadleśnictwa Bielsko, gdzie uzyskaliśmy zapewnienie, że obecne cięcia podyktowane są troską o potrzeby drzewostanu.
- Są to zwyczajne cięcia gospodarcze, a wszystkie zabiegi wynikają z planu urządzania lasu. Plan jest opracowywany przez zewnętrzne podmioty i zatwierdzany przez Ministerstwo Środowiska, a my musimy go przestrzegać. Aktualnie na tym terenie trwa zabieg trzebieży wczesnej. Wycinamy najgorsze drzewa po to, by młode drzewostany miały miejsce i mogły się rozrastać. To może drastycznie wyglądać, ponieważ drewno z dużego obszaru jest zwożone w jedno miejsce. Nie ma jednak powodów do obaw. Jest to zwyczajne cięcie pielęgnacyjne, niezbędne i wynikające z potrzeb sanitarnych lasu. Nigdy nie wycinamy więcej niż 20-30 proc. przyrostu - uspokaja rzecznik Nadleśnictwa Bielsko Tomasz Gawęda.
Jak dowiedział się portal, celem trzebieży wczesnej, powtarzanej zazwyczaj co 3-5 lat w lasach wykazujących duży przyrost, jest wyeliminowanie drzew wadliwych, zabezpieczenie najbardziej wartościowych części drzewostanu i ogólnie poprawa odporności biologicznej i stanu sanitarnego lasu.
AK
Foto: Czytelnik
Oceń artykuł:
30 42Galeria:
Komentarze 38
Drewno to prawdziwy skarb. Ekologiczny i odnawialny surowiec. Żeby zbudować dom z drewna, drewno musi rosnąć 100 lat, żeby zrobić beton trzeba pozyskać kamień w kamieniołomie, kosztem przyrody, która się budowała się miilardy lat. Drewniana zabawka wyrzucona na hałdę zostanie w ciągu kilu lat rozłożona przez grzyby, plastik będzie się rozkładał setki lat, a i tak produkty rozkładu będą toksyczne.
Później nastało osadnictwo wołoskie, intensywny wypas owiec i pozyskiwanie hal do wypasu, a jeszcze później rozwój kopalń na Śląsku i wielki popyt na drewno do stemplowania wyrobisk. Habsburgowie, właśnie dla zysku zaczęli zalesiać hale sadzonkami świerka sprowadzonymi z Alp. (Zachowały się nawet faktury zakupu sadzonek do zobaczenia w muzeum w WIśle.). Świerki rosnące w monokulturach z wiekiem zaczęły być podatne na choroby i zaczęły usychać całe połacie zasadzonego dla zysku lasu. Teraz Lasy Państwowe dobrze gospodarują, wracają gatunki rodzime, buka, jodły, pozostawia się dużo martwego drewna to jest bardzo rozsądna gospodarka leśna.
Pretensje do Lasów P. można mieć o te autostrady w górach. Ta z Przegibka na Magurkę to naprawdę już przesada, drzewa odrosną, ale zniszczona buldożerami struktura górotworu już nigdy się nie odbuduje. To jest dewastacja! Całe szczęście, że nasi pradziadowie nie dysponowali takim sprzętem.
Nasuwa mi się tylko pytanie skąd zezwolenie na cięcie takiej ilości buka? Bo drewienko droższe? To może byście leśnicy, z łaski swojej, w symbolicznej podzięce za zyski ciągnięte z naszej części Beskidów, leśniczówkę w Lipniku chociaż wyremontowali? Pomijam już kwestię dróg tworzonych w górach dla ciężkiego sprzętu do zrywki, to już są prawie dwupasmówki... tylko z bezmyślnie podcinanymi skarpami.
Co widać po komentarzach.
Geopolityka, zdrowie publiczne, gospodarka leśna, nie ma różnicy.
Jak powiedział Stanisław Lem, "dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów".
mówią leśnicy po to drzewa rosną aby ich wyciąć
Czytelnik zgłaszający temat - proszę nie przerywać - najwyraźniej uważa się za lepszego niż ci, którzy wykorzystują dary ziemi do gospodarowania.
Szkoda tylko że nie robi nic dla dobra ludzi tu mieszkających




Klauzula informacyjna ›