Niedawno przybliżaliśmy sylwetkę 14-letniego Witolda Sołtysika z Bielska-Białej, który przygotowywał się do mistrzostw Polski juniorów w speedcubingu, czyli układaniu kostki Rubika na czas. Nastolatek przez całe zawody szedł jak przysłowiowa burza, przez co kolejni konkurenci zmuszeni byli uznawać jego wyższość. Utalentowany młodzieniec doszedł aż do ćwierćfinału, gdzie niestety uległ utytułowanemu rywalowi. O swoich wrażeniach Witold opowiedział portalowi bielsko.biala.pl.

Kwalifikacje były dla Witka formalnością, choć startowało w nich 145 zawodników i zawodniczek. Dzięki swoim zdolnościom bez problemu znalazł się w najlepszej trzydziestce, która awansowała później do fazy grupowej. W drugiej rundzie kwalifikacyjnej nastolatek z Bielska-Białej osiągnął średnią ułożeń zaledwie o sekundę gorszą od najlepszego wyniku.

Niekwestionowany lider w grupie

To był jednak dopiero przedsmak emocji. Wszystkie pojedynki grupowe odbywały się w formule „każdy z każdym”, a o awansie decydowały wygrane sety, Witek pewnie pokonywał kolejnych przeciwników w swojej grupie rezultatami 3:0, 3:0 i 3:1. To z kolei dało mu pozycję niekwestionowanego lidera w grupie „D” i awans do fazy pucharowej.

Na tym etapie wszystkie mecze były rozgrywane do trzech wygranych setów, a zwycięzca przechodził na kolejny szczebel drabinki. W 1/8 finału wyższość bielszczanina musiał uznać kolejny rywal. Pojedynek zakończył się wynikiem 3:0. Niestety, w ćwierćfinale karta odwróciła się na niekorzyść Witolda, gdyż najwyraźniej bardziej skoncentrowany przeciwnik odprawił bielszczanina z kwitkiem. Ten sam zawodnik zajął później trzecie miejsce, a w ub. roku zawody wygrał.

Gdyby miał więcej szczęścia

Mimo wszystko Witek jest zadowolony z wyniku. Wystarczy wspomnieć, że uzyskał czwartą najlepszą średnią czasu ułożeń kostki w całych mistrzostwach i być może gdyby miał więcej szczęścia i został rozstawiony po drugiej stronie drabinki, gdzie znajdowali się teoretycznie słabsi przeciwnicy, to biłby się o finał. Oprócz szczęścia zabrakło chłodnej głowy.

- Jestem zadowolony z wyniku. Oczywiście, był apetyt na więcej, ale wiadomo, emocje robią swoje. Bardzo podobała mi się organizacja zawodów, choć tym razem nie było stacjonarnej formuły, gdzie można porozmawiać z innymi, wymienić się doświadczeniami. Przede mną kolejne wyzwania - powiedział portalowi Witold Sołtysik.

Witek nie planuje jednak zasypiać gruszek w popiele i już teraz szykuje się do mistrzostw Polski i Pucharu Polski, które odbędą się również online. Tym razem nie będzie rywalizować wyłącznie z juniorami, gdyż w zawodach nie ma podziału na grupy wiekowe. Poprzeczka jest więc zawieszona jeszcze wyżej.

Adam Kanik

Foto: strona zawodów