Minęły dwa lata pracy bielskich radnych obecnej kadencji. Z tej okazji przygotowaliśmy ranking radnych, biorąc pod uwagę liczbę złożonych interpelacji. Indywidualnie absolutnym rekordzistą jest Maksymilian Pryga (na zdjęciu).

- Tak naprawdę te wszystkie interpelacje to wnioski i sugestie mieszkańców, którzy przychodzą do mnie z różnymi problemami. Ja lubię pisać, więc staram się to wszystko przelewać na papier i w sposób pozytywny „atakować” prezydenta. Najważniejsze jednak jest dla mnie to, że wiele z tych interpelacji czy wniosków kończy się pozytywnym załatwieniem sprawy - komentuje radny Pryga, który ostatnio wyraził się nawet, że prezydent Klimaszewski jeszcze nigdy go nie zawiódł.

Maksymilian Pryga jest młody (33 lata), ale ma dobry kontakt zarówno z młodymi, jak i starszymi osobami. To taki typ z jednej strony chłopaka z osiedla, a z drugiej kochanego wnuczka. Zajmuje się głównie sprawami dzielnic, które reprezentuje (Złote Łany, Leszczyny, Straconka) i nie zaszkodziło mu odejście z PiS (a może pomogło).

Drugi w liczbie złożonych interpelacji jest radny Roman Matyja, który lubi się przedstawiać jako „listonosz ludzkich spraw” i faktycznie codziennie przyjmuje mieszkańców w ratuszu. Przewodniczący Komisji Budżetu, Strategii i Rozwoju Gospodarczego na ogół wie o czym mówi, a także ogarnia, o czym mówią inni (o tym, że świetnie ogarnia, ostrym tonem zakomunikował kiedyś przewodniczącemu Januszowi Okrzesikowi).

Trzeci w liczbie złożonych interpelacji jest Konrad Łoś, przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości po tym, jak Przemysław Drabek zamienił samorząd na Sejm. I trzeba przyznać, że w rolę lidera samorządowej opozycji radny Łoś wszedł dość sprawnie, punktując władze tam, gdzie to możliwe, ale nie zmieniając klubu w opozycję totalną.

Więcej o liderach i maruderach zasiadających w bielskiej Radzie Miejskiej pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest dostępne TUTAJ.

WM