Dziś przed biurem PiS na placu Ratuszowym w Bielsku-Białej znów zebrali się uczestnicy protestu przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Frekwencja jest dużo mniejsza niż w pierwszych dniach akcji protestacyjnej, ale nadal w manifestacjach uczestniczy od kilkudziesięciu do kilkuset osób. Organizatorzy zapowiedzieli nowe formy demonstrowania.

Kończy się drugi tydzień protestów, których zapalnikiem stał się wyrok Trybunału Konstytucyjnego wyłączający tzw. przesłankę eugeniczną z ustawy antyaborcyjnej (ustawa z 7 stycznia 1993 o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży).

Strajk Kobiet jest jednak zjawiskiem szerszym, angażującym nie tylko kobiety i młodzież. Tydzień temu protesty w Bielsku-Białej były wielotysięczne. W tym tygodniu codziennie pod biurem PiS zbierało się od kilkudziesięciu do kilkuset osób, które później "spacerowały" po mieście z okrzykami i transparentami. Protest nie zamiera mimo pandemii.

Tak długie, wielotygodniowe protesty prowadzone jednocześnie w wielu miastach nie zdarzały się jeszcze w historii III RP. Organizatorzy zapowiedzieli nowe formy manifestacji. W grupach organizacyjnych ogłoszono, że od przyszłego tygodnia demonstracje nie będą odbywały się codziennie. Większe zaplanowane są na poniedziałki, jednak wielu uczestników zapowiedziało codzienną obecność.

Dzisiaj w proteście w Bielsku-Białej maszerowało ponad dwieście osób. Demonstrację rozpoczęto odśpiewaniem hymnu narodowego. Zapowiedziano również akcję oddawania krwi, która będzie próbą pomocy służbie zdrowia i jednocześnie protestem przeciwko nieudolnym, zdaniem protestujących, działaniom rządu. Organizatorzy akcji zapraszają 14 listopada (sobota) do punktu poboru krwi przy ul. Wyspiańskiego 21 (przy Beskidzkim Centrum Onkologii).

Foto: Piotr Bieniecki