Nowoczesne kasowniki w autobusach MZK. Za przejazd zapłacisz kartą zbliżeniową
Jeszcze w listopadzie pasażerowie bielskiego MZK będą mogli korzystać z nowoczesnych kasowników, które pozwolą na wnoszenie opłaty za przejazd za pomocą zbliżeniowej karty płatniczej lub smartfona. Wystarczy wybrać typ biletu jednorazowego na ekranie urządzenia, ustalić ich liczbę, a następnie przyłożyć kartę lub telefon.
Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej podpisał umowę z firmą Mera Systemy na przeprowadzenie półrocznego programu pilotażowego. W tym czasie pasażerowie podróżujący linią numer 1 będą mogli korzystać z nowoczesnych kasowników. Pozwolą one na wnoszenie opłaty za przejazd za pomocą zbliżeniowej karty płatniczej lub smartfona.
- W tym systemie całkowicie eliminujemy bilety papierowe, eliminujemy z tego systemu także gotówkę. Płatności będą wyłącznie w formie elektronicznej. Jest to rozwiązanie bardzo nowoczesne, ale też przyjazne środowisku, do czego przywiązujemy dużą wagę - podkreśla Hubert Maślanka, prezes MZK.
Obsługa kasowników jest intuicyjna. Wystarczy wybrać typ biletu jednorazowego na ekranie urządzenia, ustalić ich liczbę, a następnie przyłożyć kartę lub telefon. Na ekranie głównym wyświetli się informacja o pobranej opłacie. System jest bezpieczny dla pasażerów, gdyż przewoźnik podczas transakcji nie będzie miał dostępu do danych finansowych konta. Cennik będzie taki sam, jak obowiązujący w biletomatach czy kasach.
Podróżni nie otrzymają papierowego biletu, ponieważ będzie on zapisany na ich karcie lub w telefonie. W trakcie kontroli wystarczy zbliżyć nośnik do urządzenia kontrolerskiego, które także będzie testowane w MZK. Pilotaż rozpocznie się na przełomie listopada i grudnia.
bb
Oceń artykuł:
71 9Komentarze 33
Przy okazji rozwinę jeszcze temat zlikwidowania biletów papierowych. Można sobie wyobrazić, ze rzeczywiście kiedyś zostaną zlikwidowane, lecz raczej w dalszej, niż w bliższej przyszłości. Wtedy osoby nie chcące lub nie mogące korzystać z kart zbliżeniowych (lub ich odpowiedników typu telefon, zegarek, naklejka) będą musiały korzystać z doładowywanych kart miejskich; jeśli za doładowanie (a może po prostu doładowaną kartę o określonym nominale) będzie można zapłacić gotówką, to będzie to dostępne dla każdego, a w autobusach wystarczą wtedy kasowniki zbliżeniowe.
1. „czasami nie uda się wsiąść do autobusu z wystarczająco naładowanym telefonem, życie. Co wtedy?”
Wtedy :
a) wyciągasz rezerwowy bilet papierowy, który zawsze masz w portfelu na takie sytuacje albo
b) wyciągasz kartę plastikową, którą zawsze masz w portfelu obok dowodu osobistego (który dobrze przy sobie mieć, a skoro zdarza Ci się, że telefon Ci „pada”, to wersja w apce mObywatel też Ci nie wystarcza, i tak musisz nosić plastik) albo
c) wyciągasz powerbank i podłączasz do niego telefon.
2. „Nie każdy tak ogarnia temat jak ty i nawet twoje wyjaśnienia w pkt. 2 i 3 są dla większości niejasne, nie mówiąc już o starszych ludziach dla których to czarna magia.”
Jeśli ktoś tego „nie ogarnia”, to może używać biletów papierowych. Ale obecnie już bardzo wiele osób, nawet starszych, płaci zbliżeniowo kartami, wybranie na ekranie rodzaju biletu (np. „ULGOWY 1,50 zł”) i zbliżenie karty nie powinno przekraczać możliwości zdecydowanej większości pasażerów.
3. „Jak będzie możliwość wyboru metody płatności za bilet to ok”
W kasownikach zbliżeniowych nie będzie innej możliwości płatności, niż zbliżeniowa.
Natomiast ciągle będą sprzedawane bilety papierowe, o ile oczywiście komuś uda się taki kupić, bo np. wieczorem nie jest to łatwe — tutaj nic się nie zmienia. Naprawdę myślałeś, że wprowadzenie możliwości opłacania przejazdu kartą (bez biletu papierowego) będzie oznaczała, że bilety papierowe zostaną w ogóle zlikwidowane?
I skąd ten bełkot o telefonie? Podstawową metodą płatności zbliżeniowych są ciągle zwykłe karty plastikowe, coraz więcej osób płaci już telefonem, zegarkiem czy opaską, ale to ciągle nisza. Naprawdę myślałeś, że wprowadzenie ten nowej możliwości płacenia zbliżeniowego będzie dotyczyć tylko telefonów, że jeśli ktoś nie ma telefonu z NFC, to autobusem nie będzie mógł jeździć?!
2. Ściśle rzecz biorąc, to jeszcze kilka lat temu, przed wprowadzeniem płatności opartych o tokenizację (HCE), istniały płatności oparte o kartę SIM, w której zapisywało się kartę bankową. Taki zestaw (wraz z antenką telefonu) działał właściwie identycznie, co zwykła pasywna karta zbliżeniowa (albo opaska, naklejka, breloczek). W niektórych telefonach możliwe nawet było używanie takiej karty z wyładowaną baterią.
3. Teoretycznie przy płatności np. Google czy Apple Pay istnieje możliwość rozpoznawania karty stokenizowanej (w telefonie lub zegarku), którą zapłaciło się za bilet, po PAN karty plastikowej używanej podczas kontroli (a dokładniej: po PAR, bo ten jest wspólny dla plastiku i kart wirtualnych); w takim przypadku dałoby się zapłacić telefonem, a przy kontroli użyć karty plastikowej (ale tej samej, bo niektóre banki oferują „mobilne” karty HCE, które nie mają swojego odpowiednika plastikowego). W praktyce jednak nie polecam tego rozwiązania, gdyż istnieje zbyt duże ryzyko, że nie zadziała. Tak samo może nie zadziałać użycie do płatności Apple Watcha, a iPhobe'a podczas kontroli.
Raczej kolejny krok do pełnej inwigilacji... polska bezgotówkowa. Pl haha
Ludzie juz tylko smartfonami płacą i plastikiem i są kontrolowani co gdzie kiedy i za ile. Ile zarabiają ile wydają. Porażka. Stówki w kieszeni nawet brak. Dla mnie to mega słabe, wypłacam co tydzień pulę gotówki i płace prawdziwymi pieniędzmi i nikt nie może wiedzieć co robię ze swoimi pieniędzmi. A ludzie są śledzeni dżin po dniu. To właśnie do tego jest kierunek żebyście nie mogli w końcu mieć czegoś takiego jak fizyczna gotówką, nie mogli jej w razie potrzeby zabrać ze sobą, tylko żebyście posiadali elektroniczne cyferki. Dramat. A nie cywilizacji. Żywa gotówką to żywa gotówka.! Opamiętajcie się, a nie jak laleczki w tym coraz bardziej chorym globalnym teatrze.

Klauzula informacyjna ›