Mundur łagodzi obyczaje? Kwiatek dla policjanta
Przez bielskie ulice przetaczają się wielotysięczne protesty. Zabezpieczają je policjanci z bielskiego garnizonu. Manifestanci ich chwalą, mówią, że mają wyczucie sytuacji. Teraz jednak członkowie rządu zapowiadają „zdecydowaną reakcję policji na zachowania uczestników demonstracji”.
Jak na razie tylko incydentalnie dochodziło do niszczenia farbą elewacji, od czego większość pikietujących się odcina. Podczas protestu pod bielską kurią doszło do przepychanek i „wymiany uprzejmości” z członkami środowisk narodowych. Z kolei podczas protestu z 27 października pod bielską katedrą spotkali się jej „obrońcy” z tłumem mieszkańców walczących o prawa kobiet. Oddzielał ich kordon policjantów i doszło jedynie do „bitwy na głosy”.
W przeciwieństwie do wielu innych polskich miast, zarówno w Bielsku-Białej, ale także w Czechowicach-Dziedzicach, Żywcu i Cieszynie, nie dochodziło do żadnych konfliktów demonstrantów z policjantami. Sami uczestnicy protestów chwalą policjantów za sposób zabezpieczania manifestacji. Mówią, że czują się bezpieczni i nie odczuwają żadnego zagrożenia z ich strony. Niektórzy wskazują, że policjanci przyczyniają się do łagodzenia najbardziej krytycznych sytuacji. Ostra reakcja policjantów tylko zaogniłaby sytuację, co pokazują przykłady innych miast. Popularność zdobyły obrazki, gdy bielscy manifestanci wręczali mundurowym kwiaty. Jak sami potem mówili, część policjantów dziękowała, ale odmawiała ich przyjęcia.
Czy tak będzie nadal, skoro prokuratura ma ścigać organizatorów protestów? Więcej o sprawie pisze „Kronika Beskidzka”. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
MK
Foto: Kuba Jarosz
Oceń artykuł:
36 14