Sprawę kradzieży katalizatorów zgłosił portalowi mieszkaniec osiedla Karpackiego. Ostatnio złodziej próbował ukraść tę cenną część z jego samochodu. Czytelnik przekonuje, że nie był to odosobniony przypadek, ponieważ na osiedlu grasuje szajka specjalizująca się w wycinaniu katalizatorów, która wykorzystuje kwarantannę właścicieli aut. Dlatego złodzieje czują się bezkarni.

- Na początku października przebywałem z rodziną na kwarantannie. Po jej zakończeniu chciałem odpalić samochód, który był zaparkowany w rejonie ulicy Zaruskiego. Zorientowałem się, że mam urwaną rurę wydechową. Zawiozłem auto do mechanika i okazało się, że najwidoczniej ktoś próbował wyciąć z niego katalizator, ponieważ wydech był odcięty piłą mechaniczną - relacjonuje zaniepokojony Czytelnik.

Odcięta specjalną piłą kątową

Złodziej przy okazji uszkodził inne podzespoły pojazdu. Zdaniem mechanika naprawiającego pojazd, to nie pierwszy przypadek w tym rejonie, gdyż jego znajomemu również ktoś wyciął katalizator. Na pewno, jak stwierdził, nie jest to wynik zwykłego wandalizmu, ponieważ rura wydechowa była odcięta specjalną piłą kątową. O sprawie nasz Czytelnik powiadomił policję. - Szkoda co prawda jest niewielka, jednak chciałbym nagłośnić problem, aby ostrzec innych mieszkańców osiedla - dodaje.

O tym, że na os. Karpackim dochodzi do kradzieży podzespołów samochodowych pisaliśmy już w 2013 roku w artykule Wycinali części z zaparkowanych aut. Bielska policja również dobrze zna ten problem. - Mamy kilka zgłoszonych spraw dotyczących kradzieży katalizatorów. Takie sytuacje zdarzają się cyklicznie co jakiś czas, nie tylko na osiedlu Karpackim - tłumaczy oficer prasowy bielskiej policji asp. sztab. Roman Szybiak.

Skupowane przez paserów

Jak przekonuje policjant, dawniej najczęściej kradziono z samochodów odbiorniki radiowe, a teraz łupem złodziei padają właśnie katalizatory, które zazwyczaj później skupowane są przez paserów. Skradzione katalizatory oraz inne części samochodowe są często odnajdywane podczas policyjnych przeszukań tzw. złodziejskich dziupli.

O ile opisywana przez portal sprawa sprzed siedmiu lat została zakończona zatrzymaniem dwóch sprawców, o tyle wygląda na to, że proceder wycinania katalizatorów trwa nadal. Na rynku egzemplarz kosztuje od kilkuset do kilku tysięcy złotych.

Adam Kanik